Łukasz Cielma
StoryEditorMateriał promocyjny

Termometr ważniejszy niż kalendarz. Jak Łukasz Cielma podchodzi do cięcia zimowego

Data:  21 styczeń 2026Autor:
21 styczeń 2026
Czy mrozy zniechęcają sadowników do cięcia? O opinię poprosiliśmy również Łukasza Cielmę – sadownika z rejonu Kraśnika na Lubelszczyźnie, prowadzącego kanał „Cielmus” na YouTube. On sam na razie przerwał pracę – jego zdaniem ostrożność jest zawsze wskazana.

Mrozy do -21°C i 15–20 cm świeżego śniegu


W swoim gospodarstwie nasz rozmówca uprawia głównie jabłonie, czereśnie i maliny. Aktualnie temperatury spadają nocami do przedziału od -18 do -21°C, a w dzień podnoszą się jedynie do -3, -2°C, po czym wieczorem szybko ponownie pikują w okolice -20°C. Na kwaterach, gdzie rosną jabłonie i czereśnie, pokrywa śnieżna sięgała jeszcze niedawno ponad 20 cm, obecnie jest to wciąż ponad 15 cm śniegu. Chociaż w teorii pogoda w dzień zachęca do prac, Ł. Cielma z cięciem się nie spieszy.

Mniejszy areał, mniej presji 


Nasz rozmówca w ostatnim czasie zredukował areał nasadzeń, więc presja „gonienia z cięciem” znacząco się zmniejszyła. Co więcej, cięcie zostało rozpoczęte kilka tygodni temu – jak wielu innych sadowników, również p. Łukasz postawił na ekonomię i jesienią zdecydował się ciąć sad we własnym zakresie, z pomocą taty. W tym celu zainwestował też w modernizację sprzętu – klasyczny ciągnik C‑330 został przerobiony tak, by ułatwiać pracę przy górnych partiach koron.
Jednak obecnie, przy mrozach rzędu -20°C, p. Łukasz nie widzi sensu w kontynuowaniu cięcia. Jego zdaniem, nawet jeśli w dzień słupek rtęci podniósłby się do okolic -6°C, drzewa po świeżym cięciu będą w takich warunkach narażone na ewentualne przemarznięcia. Póki prognozy się nie zmienią, czyli co najmniej przez kilka kolejnych dni, nie zamierza wracać do prac. Jeżeli zima złagodnieje, za realny termin wznowienia cięcia uważa dopiero końcówkę stycznia.
Jego zdaniem w tym momencie najlepsze jest podejście „zdroworozsądkowe”. Podkreśla też, że gdyby miał kilkakrotnie większy areał i obawiał się, że na pewno nie wyrobi się do wiosny, być może rozważałby kontynuowanie cięcia przy łagodniejszym mrozie. Przy obecnej skali produkcji woli jednak bezpiecznie poczekać.
Jak mówi, „na cięcie jeszcze przyjdzie czas”. Obecny okres chce wykorzystać na inne zadania – m.in. wyjazdy na targi i spotkania branżowe – a do sadu wejść dopiero wtedy, gdy pogoda choć trochę złagodnieje. Korzystając z okazji, zaprasza na targi TSW, które już w piątek i sobotę odbędą się w Kielcach.

Co martwi bardziej?


Sadownik uczciwie przyznaje, że chociaż w jego opinii jabłonie nie są w tej chwili w żaden sposób zagrożone, zdecydowanie bardziej martwi się o maliny – czy przetrwają tak niskie temperatury.

Śnieg pod drzewami: lepiej naturalny niż „nasypany”


Zapytaliśmy naszego rozmówcę również o to, czy zdecydował się na nagarnianie śniegu pod drzewa. Sam nie zdecydował się na takie podejście, ponieważ uważa, że świeża, naturalnie ukształtowana pokrywa śnieżna, pełna drobnych pęcherzyków powietrza, lepiej izoluje przed mrozem niż śnieg dodatkowo nasypany pługiem. Jego zdaniem w obecnych warunkach najlepiej zostawić naturalną pokrywę śnieżną w spokoju – bez dodatkowego zrzucania i przesuwania śniegu, które może wręcz odsłaniać część systemu korzeniowego w międzyrzędziach.
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. styczeń 2026 22:22