Dofinansowania do zakładania sadów na Ukrainie
Urzędnicy Ministerstwa Gospodarki, Środowiska i Rolnictwa Ukrainy jednogłośnie poparli propozycję tamtejszych stowarzyszeń branżowych. O co dokładnie chodziło? Przedstawiciele różnych gałęzi sadownictwa chcieli, aby rządzący wykreślili zapis o obowiązkowym tworzeniu miejsc pracy, gdy potencjalny beneficjent stara się o środki na zakładanie sadów, plantacji jagodowych czy upraw pod osłonami.
Czy to dla nas ważna informacja? Oczywiście, że tak, bo dobrze wiedzieć, co dzieje się w tej samej branży za wschodnią granicą. Zwłaszcza że w kolejnych gałęziach rolnictwa ukraińskie produkty konkurują z naszymi.
Proste wytyczne to większe inwestycje
Jak argumentują to Ukraińcy? Konieczność wykreślenia omawianego wymogu jest spowodowana niedoborem siły roboczej na Ukrainie. W warunkach masowej emigracji wojennej i zarobkowej był to nierzadko warunek nie do spełnienia. Efektem zmian w przepisach ma być większy impuls do nasadzeń...
Im wymagania w jakimkolwiek programie wsparcia są mniejsze i prostsze, tym łatwiej dostać dofinansowanie. Jeśli większy odsetek puli pieniędzy przeznaczonej na dany program trafi do sadowników, to więcej zainwestują i albo szybciej zwiększą produkcję, albo staną się bardziej konkurencyjni.
Antyprzykładem dowodzącym prawdziwości powyższej tezy niech będzie tu polski program legalizacji studni sprzed kilku lat. Okazał się kompletnym fiaskiem z powodu wręcz horrendalnej liczby dokumentów, wysokiej opłaty legalizacyjnej i poziomu skomplikowania całej procedury. W efekcie znikomy odsetek rolników zdecydował się wówczas na legalny pobór wod
