Pasquale i Majka
StoryEditor

Włoch założył sad w Polsce. Dziś ma 10 ton śliwek, których nie chce zostawić pod drzewami

Data:  08 października 2026Autor:
08 października 2026

Pasquale przyjechał do Polski w 2005 roku. Został, kupił gospodarstwo pod Kołem i tutaj założył własny sad. Choć od lat sam sprzedaje owoce, suszy je i przerabia, w tym sezonie nie jest w stanie zagospodarować całego plonu śliwek. Dlatego zaprasza łodzian na wyjątkową akcję sprzedaży ekologicznych owoców.

Pasquale przyjechał do Polski w 2005 roku. Został, kupił gospodarstwo pod Kołem i tutaj założył własny sad. Choć od lat sam sprzedaje owoce, suszy je i przerabia, w tym sezonie nie jest w stanie zagospodarować całego plonu śliwek. Dlatego zaprasza łodzian na wyjątkową akcję sprzedaży ekologicznych owoców.

W sobotę 17 października na Łódzki Bazar Smaku ma przyjechać aż 10 ton śliwek z gospodarstwa Pasquale i Majki. Cena będzie wyjątkowo atrakcyjna jak na owoce ekologiczne – 2 zł za kilogram. Jak tłumaczą gospodarze, nie chodzi o brak pracowników. W tym roku śliwy obrodziły u nich wyjątkowo mocno i owoców jest więcej, niż są w stanie sprzedać dotychczasowymi kanałami. Zamiast zostawić je pod drzewami, chcą znaleźć dla nich odbiorców. 

Z włoskiego sadu do gospodarstwa pod Kołem

Sadownictwo nie było dla Pasquale czymś nowym. Pochodzi z włoskiej rodziny sadowników. Jego tata i dziadek uprawiali brzoskwinie, morele oraz winorośl, a on od dziecka pracował w sadzie swojego taty. W 2005 roku przyjechał do Polski i kupił gospodarstwo w Przybyłowie pod Kołem. Z Włoch przyjechały wtedy również ciągniki i maszyny rolnicze – pociągiem. Co ciekawe, część z nich pracuje w gospodarstwie do dziś.

Na początku były truskawki. Później pojawiły się również inne owoce i warzywa, między innymi cukinia, arbuzy czy poziomki. Pomysł na własny sad narodził się około siedmiu lat temu. Jak opowiada Majka, Pasquale chciał kontynuować rodzinne tradycje, ale już na polskiej ziemi. Z sadownictwem nadal związane jest także jego rodzeństwo. Młodszy brat Orlando prowadzi we Włoszech sad śliwowy, a siostra Maria produkuje truskawki w Kampanii.

image
FOTO: Pasquale i Majka

Sad od początku miał być ekologiczny

Pasquale i Majka od początku wiedzieli, że ich sad będzie ekologiczny. Dziś rosną w nim czereśnie, śliwy i morele. Są też zioła, a od trzech lat nasi rozmówcy hodują również hury. Pierwszy drewniany kurnik Pasquale zbudował sam.

Gospodarze nie ograniczają się do sprzedaży świeżych owoców. Mają własną suszarnię, suszą śliwki, robią dżemy i soki. Przygotowują również ręcznie robione śliwki w gorzkiej czekoladzie. Sprzedają bezpośrednio klientom, a od marca regularnie pojawiają się także na Łódzkim Bazarze Smaku. Mimo tych różnych sposobów zagospodarowania owoców ze sprzedażą ekologicznych śliwek mają problem już od kilku lat.

image
FOTO: Pasquale i Majka

W tym roku śliwy obrodziły wyjątkowo mocno

Tym razem sytuację dodatkowo skomplikował bardzo duży plon. Jak wyjaśniają gospodarze, problemem nie jest brak ludzi do zbioru. Śliwek jest po prostu więcej, niż mogą sprzedać na swoim stoisku czy wykorzystać do przetwórstwa. – Śliwka obrodziła jak nigdy. Nie chcę, żeby się zmarnowała. Wolę ją sprzedać taniej ludziom w Łodzi, niż patrzeć, jak zostaje pod drzewami – tłumaczy Pasquale.

Stąd pomysł na dużą akcję sprzedaży. Do Łodzi ma trafić 10 ton owoców. Kilogram będzie kosztował 2 zł, a pięciokilogramowa skrzynka 10 zł. – W tym roku natura dała nam więcej, niż potrzebujemy. To niech skorzysta na tym Łódź – mówi Pasquale.

Pomysłodawcą i organizatorem akcji jest Łódzki Bazar Smaku, targ żywności od rolników działający od marca 2026 r. w hali Ogrodów Geyera, na którym każdy wystawca przechodzi weryfikację organizatora. – Pasquale jest u nas od pierwszego dnia i przeszedł naszą weryfikację: dokumenty, wizyta w sadzie i sprawdzenie, czy to, co leży na stoisku, zgadza się z tym, co rośnie na polu. Kiedy usłyszeliśmy, ile ma w tym roku śliwek, nie było o czym dyskutować. Od tego jest bazar, żeby rolnik nie został sam ze zbiorem – mówi Aleksander Ziemniewicz, organizator Łódzkiego Bazaru Smaku.

image
FOTO: Pasquale i Majka

Sprzedaż bezpośrednia i przetwórstwo nie rozwiązują wszystkiego

Historia gospodarstwa jest ciekawa również dlatego, że Pasquale i Majka od dawna próbują różnych sposobów sprzedaży. Sami docierają do klientów, jeżdżą na targi, a część owoców przerabiają we własnym gospodarstwie. Majka przyznaje, że problemy ze sprzedażą ekologicznych śliwek trwają już od kilku lat. W tym roku przy wyjątkowym urodzaju zdecydowali więc, że zamiast patrzeć na śliwki pozostające pod drzewami, spróbują sprzedać dużą partię bezpośrednio konsumentom.

10 ton śliwek pojedzie do Łodzi

Sprzedaż rozpocznie się w sobotę 17 października o godz. 8.00 na Łódzkim Bazarze Smaku w Ogrodach Geyera przy ul. Piotrkowskiej 301. Jeśli owoce nie sprzedadzą się pierwszego dnia, mają być dostępne również w kolejne czwartki i soboty, aż do wyczerpania zapasów. Część śliwek zostanie przekazana łódzkim domom dziecka.

08. październik 2026 09:58