StoryEditorJabłka przemysłowe

Zbiory jabłek na Węgrzech najniższe od lat. Import jabłek przemysłowych potrzebny

Data:  17 sierpnia 2026Autor:
17 sierpnia 2026

Zbiory będą bardzo niskie, a import będzie potrzebny, czy wręcz konieczny. Niestety na drodze do rentownego handlu największą przeszkodą są dziś ceny paliwa, czyli koszty transportu surowca.

Zbiory będą bardzo niskie, a import będzie potrzebny, czy wręcz konieczny. Niestety na drodze do rentownego handlu największą przeszkodą są dziś ceny paliwa, czyli koszty transportu surowca.

Węgry – rekordowo niskie zbiory jabłek

Tegoroczne zbiory jabłek na Węgrzech będą bardzo niskie. Zgodnie z prognozami WAPA wyniosą zaledwie 135 tys. ton, podczas gdy potencjał produkcyjny kraju sięga pół miliona ton. Będą najniższe od co najmniej 10 lat. Winne temu są rzecz jasna kwietniowe i majowe przymrozki.

Nasi rozmówcy z Węgier twierdzą, że w przypadku jabłek sytuacja jest wręcz tragiczna. Plonowanie oceniają na 10% potencjału produkcyjnego gatunku. Równocześnie dodają, że swoje żniwo zbierze również susza, która dotknęła Węgry w lipcu. Jak pamiętamy, z jej powodu wyłączono nawet tamtejszą elektrownię jądrową.

Przetwórnie będą importować jabłka przemysłowe?

Niskie zbiory to niedobór jabłek deserowych i przemysłowych. W przypadku surowca do produkcji soków i koncentratów import wydaje się w tym sezonie koniecznością dla tamtejszych zakładów, jeśli będą chciały utrzymać rentowność. Jak wiemy, funkcjonują tam te same niemieckie i austriackie firmy co w Polsce – Döhler, Austria Juice i Rauch. Są także duże podmioty z węgierskim kapitałem.

Zgodnie z danymi sprzed trzech lat wydajność siedmiu największych zakładów na Węgrzech wynosi maksymalnie 5500 ton dziennie i 400 000 ton w sezonie. Nawet jeśli połowa jabłek z tegorocznych prognoz trafi do przetwórstwa, będzie to oznaczało rywalizację o każdą tonę.

Firmy gotowe na import

W tym miejscu pojawiają się przedsiębiorcy, którzy chcą zaopatrzyć przetwórnie na Węgrzech w surowiec z Polski. Rozmawiamy z przedsiębiorcą z Węgier, który dziś szacuje, że tylko jego firma będzie w stanie sprowadzić na Węgry 10 000 ton jabłek przemysłowych tej jesieni.

Ostatnio większe ilości dotyczyły jesieni 2022 roku. Węgierskie przetwórnie kupowały także dwa lata temu. Wiele wskazuje na to, że w tym sezonie import z Polski może być rekordowo duży, co jest oczywiście świetną informacją dla polskich sadowników.

Koszty paliwa główną przeszkodą

Dlaczego może, a nie będzie rekordowo duży? – Największe zakłady dopiero w najbliższych dniach rozpoczną skup i przetwórstwo na Węgrzech. Nie znam jeszcze cen, ale wszystko wskazuje na to, że powinny być wyższe niż przed rokiem. Kolejna sprawa, której jeszcze nie znamy, to relacja cen węgierskich do cen polskich – mówi nam Varga János Ferenc z firmy Melant S.R.L.

Stawki w węgierskich przetwórniach muszą być znacznie wyższe niż w Polsce, żeby ten biznes się opłacał. Niestety dziś najbardziej komplikują sprawę wysokie ceny oleju napędowego, które windują koszty frachtu wywrotkami. Nasz rozmówca szacuje koszt transportu na 0,35–0,40 zł brutto do każdego kilograma. Zatem, żeby mówić o owocnej współpracy i naprawdę dużych dostawach, węgierskie zakłady musiałyby oferować około 50 groszy więcej za każdy kilogram. To stały problem przy międzynarodowym transporcie tanich towarów.

Korporacje sobie poradzą

Jak wówczas byłyby w stanie konkurować z firmami, które kupują surowiec taniej? Niezależnie od tego, czy i jak udałoby się sprzedać koncentrat wyprodukowany z droższego surowca, dobrze widać, jak wysokie ceny paliw są w stanie skutecznie ograniczyć rentowność takich przedsięwzięć. Jeśli chodzi o największe korporacje, pamiętajmy, że węgierskie zakłady są tylko niewielką częścią ich działalności. Zapewne całe grupy kapitałowe nie odczułyby aż tak mocno wysokich cen zakupu surowca w jednym z krajów, w których funkcjonują.

17. sierpień 2026 15:59