Robotyzacja w uprawie pod osłonami
Koszenie trawy i chwastów w tunelach foliowych nie jest dużym wyzwaniem, jeśli mamy ich kilka. Mówimy tu przede wszystkim o uprawie truskawek na stołach. Gdy tuneli jest kilkanaście czy kilkadziesiąt, to proste z pozoru zajęcie staje się pracą liczona w setkach godzin w sezonie. Jak wiemy, każda godzina pracy kosztuje dziś coraz więcej – niezależnie od tego, czy mówimy o pracy własnej, czy najemnej.
Wiele wskazuje na to, że na naszych oczach powoli dokonuje się jedna z ciekawszych rewolucji technicznych w branży jagodowej. Może nie jest tak spektakularna jak elektryczne ciągniki czy roboty do zrywania owoców, ale już teraz działa i to całkiem dobrze. Oczywiście zadania stojące przed zdalnie sterowanymi kosiarkami są znacznie prostsze, jednak również tutaj robotyzacja ma sens – tym bardziej że inwestycja nie będzie liczona w milionach złotych.
Oczywiście na rynku od dawna dostępne są klasyczne roboty koszące. Są to jednak urządzenia przeznaczone do równych trawników i częstego koszenia murawy. Nie poradzą sobie z wyższą trawą i silniejszymi chwastami w warunkach gospodarstw ogrodniczych.
Co mają w środku?
Mówimy o kosiarkach spalinowych i elektrycznych, które są zdalnie sterowane, ale mogą również pracować autonomicznie. Na ostatnich targach TSW takie rozwiązania zaprezentowała między innymi firma Iseki, choć oczywiście jej oferta nie zamyka listy maszyn, o których mówimy. Na rynku obecne są także m.in. Husqvarna, Ambrogio, FJDynamics i inni producenci.
Japońska firma pokazała w Kielcach model spalinowy i elektryczny. Pierwszy wyposażony jest w silnik spalinowy Kawasaki o mocy 23 KM, druga maszyna ma baterię o pojemności 200 Ah. Oba urządzenia cieszyły się dużym zainteresowaniem zwiedzających, choć ich ceny trudno nazwać atrakcyjnymi.
Na zdjęciach widać, że urządzenie ma gąsienice, dzięki którym unieruchomienie w błocie czy piachu nie powinno się zdarzać zbyt często. Całość w razie wypadku chroniona jest ramą. Trzeba jednak pamiętać, że w uprawie owoców jagodowych nie zawsze w pełni spełni ona swoją funkcję – większość marek dopuszcza pracę przy nachyleniu do 30° lub 45°. Producenci pozycjonują te maszyny przede wszystkim do pracy w zieleni miejskiej lub na dużych obiektach turystycznych (kurorty, hotele, kluby golfowe).
Koszenie trawy w tunelach foliowych to tylko jedno z nieoczywistych miejsc, gdzie można wykorzystać omawiane kosiarki. Znamy już pierwszych plantatorów, którzy testowali tego typu urządzenia w sezonie 2025.
Autonomia kosiarek
Produkty z wyższej półki cenowej pozwalają nie tylko na zdalne sterowanie w trudno dostępnych miejscach, ale również na zaplanowanie trasy i pracę w trybie autonomicznym. Nieco przypomina to domowe roboty sprzątające.
Japoński producent zaprojektował swoje rozwiązanie tak, aby operator mógł programować automatyczne działania bezpośrednio z pilota, bez konieczności korzystania z aplikacji. Dopiero najbardziej zaawansowany, czwarty tryb autonomiczny rozszerza funkcjonalność o pracę z mapami Google oraz zapis tras w chmurze.
Kosiarki te potrafią pracować niemal samodzielnie. Wystarczy raz przejechać wybraną trasę, a urządzenie później powtórzy nasze ruchy z dokładnością do 1–2 centymetrów. Mówiąc wprost – najpierw musimy „nauczyć” robota, jak ma poruszać się po naszej plantacji.
Ile to kosztuje?
Najtańsze chińskie, zdalnie sterowane kosiarki z silnikiem spalinowym o mocy 7–10 KM kosztują już od około 10 000 zł brutto. Większe maszyny o mocy około 20 KM to wydatek do 30 000 zł. Trzeba podkreślić, że w tej klasie sprzętu nie ma modułów pozwalających na w pełni autonomiczną pracę.
Wyżej plasują się maszyny marek Husqvarna, Ambrogio, FJDynamics – ich ceny mieszczą się w widełkach od 30 do 80 tysięcy złotych. Spalinowe Iseki ze zdjęcia głównego, o mocy 23 KM, ma kosztować około 150 000 zł, ale w zamian oferuje obecnie jedne z najlepszych parametrów pracy autonomicznej na rynku.

