Rolnicy zbierali się od godzin porannych się na Placu Defilad skąd przemaszerowali pod Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. W manifestacji wzięli udział również sadownicy. Organizatorzy oszacowali, że w manifestacji wzięło udział około 1000 uczestników.
Głównym problem, na który zwracali uwagę protestujący jest niekontrolowany import zbóż Ukrainy. Na wschodzie kraju krajowe zboża są praktycznie niesprzedawalne. Pozostali rolnicy mówili także o masowym imporcie owoców i warzyw również w szczycie krajowych zbiorów, co znacząco pogarsza sytuację rolników. Zarówno przedstawiciele Agrounii, jak i innych organizacji rolniczych zwracają uwagę na konieczność wprowadzenia systemu kontroli i monitorowania importowanych do Polski płodów rolnych.
Przysłowiowej „oliwy do ognia” dolał natomiast minister Jacek Sasin. Otóż zamierza on powiadomić Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego o podejrzanej działalności Agrounii. Jego zdaniem działalność organizacji nosi znamiona „działalności prorosyjskiej”. Działacze stanowczo to zdementowali i są zdania, że rząd chce takim działaniem zaostrzyć sytuację.
Po południu działacze spotkali się z Marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim, który jako jedyny razem z senatorem Krzysztofem Kwiatkowskim zainteresowali się tematem. Michał Kołodziejczak przedstawił rządzącym pomysły ewidencjonowania importowanej żywności czy rozbicia monopoli w celu ratowania polskiego rolnictwa.

