Po przymrozkach nie wszędzie od razu było widać pełną skalę szkód. Były kwatery, w których początkowo wydawało się, że po mrozach nie zostanie prawie nic, a dziś widać więcej zawiązków, niż można było się spodziewać. Do takich lepszych przykładów w wielu sadach nadal należą Golden Delicious i Gala.
Gala i Golden Delicious jeszcze z w miarę normalnym plonem
W ocenie Marcina Piesiewicza właśnie przy tych odmianach można dziś jeszcze mówić o w miarę normalnym plonie. Z rozmów z sadownikami wynika, że w Gali i Golden Deliciousie można jeszcze liczyć na 70–80% typowego plonu. Są też takie sady, szczególnie tam, gdzie prowadzono intensywną ochronę przed przymrozkami, w których trzeba było zawiązki przerzedzać.
W innych odmianach obraz jest znacznie słabszy
Znacznie gorzej wygląda sytuacja w pozostałych odmianach. Są kwatery, gdzie w ostatnich tygodniach zawiązków wydawało się sporo, a teraz już widać, jak mocno się różnicują i że duża część z nich wkrótce opadnie. Przykładem są załączone zdjęcia z kwatery odmiany Idared, które przesłał nam Marcin Piesiewicz. Ta kwatera naprawdę zapowiadała się obiecująco.
– W obrębie całych rozet zawiązki bardzo mocno się dziś różnicują. Owszem, zostaną pojedyncze owoce, ale moje doświadczenie mówi mi, że te mniejsze wkrótce opadną – wyjaśnia. Jak dodaje, jeszcze niedawno można było sądzić, że Idared w miarę dobrze zniósł przymrozki, ale chyba pora zweryfikować te nadzieje.
W ocenie Marcina Piesiewicza taki obraz dotyczy nie tylko Idareda, ale też między innymi Red Deliciousa i Red Jonaprinca. W tych odmianach plon jest już niski i w wielu przypadkach może wynosić zaledwie od kilkunastu do około 30% normalnego poziomu. Jego zdaniem za większość strat odpowiadają oczywiście przymrozki, ale nie można zapominać także o zimie. Chociażby w przypadku odmian Mutsu i grupie Jonagoldów już po samej zimie było widać, że owocowanie będzie dużo słabsze.
