Kuszących ofert przybywa
Jak wyjaśnia nasz rozmówca, wystarczy wejść na popularne serwisy ogłoszeniowe, aby znaleźć wiele ofert sprzedaży sadzonek popularnych dziś odmian w wyjątkowo przystępnych cenach. Sam z ciekawości sprawdził kilka z nich (m.in. z okolic Nowego Miasta nad Pilicą) – chociaż opis niejednokrotnie wskazuje, że sadzonki produkowane są w szkółce, która podlega kontrolom i wytwarza materiał kwalifikowany, podczas krótkiej rozmowy okazywało się, że produkcja jest amatorska, a sprzedawcy zapytani o to, jakie zabiegi wykonywali i czy odkażali glebę w „szkółce”, szybko kończą rozmowę i kontakt urywa się.
Kłopoty po posadzeniu
Oczywiście w pierwszej kolejności trzeba wziąć pod uwagę, że większość odmian, które pojawiają się w ogłoszeniach to odmiany licencjonowane, które chronione są prawem. Ich rozmnażanie bez licencji jest niedozwolone.
Jednak plantator chciałby zwrócić uwagę na kwestie jakości i zdrowotności takich sadzonek. – Myślę, że jakaś część plantatorów nie zdaje sobie sprawy, że sadzonki, które kupują, pochodzą z nielegalnego źródła, a zaryzykuję stwierdzenie, że duża część z nich nie jest świadoma, z jakim zagrożeniem wiąże się posadzenie takich sadzonek na swojej plantacji. Niejednokrotnie jest tak, że wraz z materiałem szkółkarskim wnosimy na swoje pole również patogeny, z którymi później trzeba walczyć (z sukcesem bądź nie) – na pewno każdy z nas przynajmniej raz słyszał od znajomego o podobnej sytuacji. Znam wiele przypadków, w których plantacji nie udało się uratować. Znam też przypadki, w których później trzeba było wydać ogromne fundusze na odkażenie gleby – mówi.
Dodaje też, że próbował kontaktować się z różnymi instytucjami, które powinny zająć się z tym zjawiskiem, jednak bezskutecznie. – Nie rozumiem tej opieszałości. Sam zagłębiłem się w temat, sprawdziłem niektóre z ogłoszeń i podałem jak na tacy oferty, w których miałem pewność, że sadzonki wprowadzane są do obrotu nielegalnie, a ich producenci nie mogą zaświadczyć w żaden sposób o zdrowotności i jakości materiału. Dodam, że nie chodzi mi nawet o sadzonki produkowane we własnym gospodarstwie i sprzedaż nadwyżek (co też nie jest dozwolone), ale o produkcję na znacznie większą skalę. Taki proceder bardzo łatwo wykryć i udowodnić. Niestety, nikt nie był zainteresowany podjęciem takich działań – wyjaśnia nasz rozmówca.
Tracą plantatorzy, którzy stawiają na jakość
Idąc dalej, plantator wskazuje na kolejne zagrożenie, które wynika z niekontrolowanego obrotu sadzonkami truskawki pochodzącymi z nielegalnej produkcji. Jego zdaniem wpływa to na obniżenie konkurencyjności innych plantatorów, którzy zaopatrują się w sadzonki z pewnego źródła. W efekcie z tanich sadzonek powstaje wiele plantacji, a na rynku pojawia się duża ilość owoców (często wątpliwej jakości), na czym traci cała branża.
Gorszej jakości truskawki mogłyby trafić na rynek owoców przemysłowych, ale dobrze wiemy, jak zmieniła się sytuacja w tym sektorze na przestrzeni lat. Niskie ceny truskawek kierowanych do przetwórstwa i brak opłacalności sprawia, że plantatorzy próbują lokować takie owoce na rynku deserowym. Jakie konsekwencje to za sobą niesie? Krótko mówiąc, dalsze rozchwianie rynku.
Zdarzają się negatywne wyjątki
– Dla sprawiedliwości dodam również, że również materiał szkółkarski sprawdzany z zachodnich szkółek czasami nie spełnia wymogów jakościowych. Sam mam podobny problem, ponieważ posadziłem je na sporym areale i niestety zawiodłem się na ich jakości. Otrzymałem pewien rodzaj rekompensaty, jednak stracony sezon i koszty poniesione na odnowę plantacji, doprowadziły do znaczących strat finansowych. Ale to temat na odrębną dyskusję - podsumowuje.
Warto przypomnieć, że nadzór nad wytwarzaniem, oceną, jakości i obrotem materiałem szkółkarskim zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa sprawuje Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Oceny polowej określonych gatunków/rodzajów roślin wymienionych w załączniku I Dyrektywy Rady 2008/90/WE dokonuje urzędowy kwalifikator. Natomiast materiał szkółkarski kategorii CAC jest oceniany przez dostawcę pod nadzorem Inspekcji.

