Daleko jeszcze do oceny potencjału zbiorów porzeczek w bieżącym sezonie. Jednak ze strony producentów płyną informacje, że będą one ograniczone. Wszystko za sprawą bardzo małej aktywności owadów zapylających oraz specyficznego przebiegu pogody.
– Osypywanie się zawiązków można było zaobserwować na czarnych porzeczkach jeszcze przed przymrozkami – mówi Paweł Jaruga, producent z Lubelszczyzny. Jak dodaje specyficzny przebieg pogody nie sprzyja zawiązaniu obu gatunków porzeczek w tym sezonie. Plantator sprawdza rośliny w najprostszy sposób, czyli poprzez potrząsanie pojedynczymi gałęziami - jagody nadal opadają.
Zauważają to także inni producenci w regionie. Wpływ na opadanie zawiązków miała w pierwszej kolejności susza. W wielu regionach kraju, w tym na Lubelszczyźnie nie padało od około miesiąca. W okresie kwitnienia obserwowano ponadto znacznie mniejszą niż w ubiegłych latach aktywność pszczół. Słabo zapylone są zarówno porzeczki czarne i czerwone. Jak dotąd zjawisko jest obserwowane przede wszystkim na odmianach wczesnych obu gatunków.
Następnie mieliśmy dwie noce z przymrozkami, które również w jakimś stopniu przyczyniły się do opisywanego zjawiska. Weekend z kolei ma minąć pod znakiem wichur, które w sposób fizyczny przyczyniają się do osypywania zawiązków. Podsumowując przebieg pogody jest ekstremalnie niekorzystny z punktu widzenia tegorocznych zbiorów.
Wśród plantatorów można się spotkać z opinią, że natura „wzięła ich stronę i przyczynia się do wyższych cen skupu”. Jeśli chodzi o porzeczkę czarną, to producenci mogą być spokojni zarówno o popyt i ceny. Gorzej pod tym względem kształtował się rynek porzeczek czerwonych. Niewątpliwie jednak opisane zagadnienie zmniejszy podaż gatunku, co powinno przełożyć się na wyższe ceny skupu.

