Zgodnie z wieloma wcześniejszymi opiniami zaczynają się ujawniać straty spowodowane zimowymi mrozami. W zachodniej części Lubelszczyzny temperatura spadała zimą nawet do -28°C.
Nasz rozmówca, pan Arkadiusz Banaszek, prowadzi wyspecjalizowane gospodarstwo jagodowe. Uprawia truskawki powtarzające na rynnach, maliny tunelowe oraz jeżyny – zarówno w polu, jak i pod osłonami. I to właśnie jeżyny najgorzej zniosły prawie 30-stopniowy mróz.
Jeżyna dostała najmocniej
Jak mówi plantator, przez ponad 10 lat uprawy jeżyn nie miał sytuacji, żeby zima tak mocno zniszczyła plantację. Zdarzały się szkody po wiosennych przymrozkach, ale nie po zimowych mrozach.
Śnieg na plantacji był, ale ochronił tylko system korzeniowy. Im wyżej, tym uszkodzenia są większe. Najmocniej ucierpiały górne partie roślin, gdzie pędy były podwiązane do drutów.
Na plantacji w otwartym polu straty pan Arkadiusz ocenia na około 90%. Jak mówi, pojedyncze zdrowe pędy jeszcze się trafiają, ale jest ich za mało, żeby zostawić plantację. W tej sytuacji trzeba ściąć ją przy ziemi i czekać do przyszłego roku.
W tunelach sytuacja z jeżynami też nie jest dobra. Część łodyg budzi się po zimie, ale główne pąki są w dużej części uszkodzone. W wielu miejscach rośliny wybijają tylko z pąków zapasowych.
Pan Arkadiusz podkreśla, że system korzeniowy przetrwał. Problem w tym, że to nie oznacza jeszcze żadnego plonu. Wręcz przeciwnie – konieczne będą nakłady na odbudowę plantacji, a ta zaowocuje dopiero za rok, o ile znów nie wydarzy się nic złego.
– Plantacje będziemy musieli ściąć. Rośliny trzeba będzie nawadniać, nawozić, poświęcać czas i kolejne nakłady – mówi.
Do tego dochodzą jeszcze koszty, które już zostały poniesione. Ręczne podwiązywanie, prowadzenie roślin, ochrona i nawożenie – w to wszystko już zainwestował, ale na razie nie ma szans, by odzyskać te pieniądze.
Dla niego to bardzo duża strata, bo swoje owoce kierował do wymagających odbiorców – do marketów i na eksport. I właśnie z tego względu tak mocno inwestował. Jeżyny były podstawą jego produkcji.
Malina zniosła zimę lepiej
Lepiej wygląda sytuacja w malinach. To akurat plantatora zaskoczyło. Zbierał owoce aż do grudnia. Sam zastanawiał się, czy nie przemarzną. Maliny okrył jednak włókniną o gramaturze 100 i, jak mówi, wyszły z zimy w całkiem dobrej kondycji. To nie znaczy, że problemów nie ma wcale, ale w porównaniu z jeżyną różnica jest bardzo duża.
To jeszcze nie koniec
Po pierwsze, za nami fala przymrozków. Konieczna była już ochrona w tunelach – plantator stosował ogrzewanie za pomocą piecyków.
Co więcej, skutki zimy mogą dopiero się ujawnić. Plantator zwraca uwagę, że część uszkodzeń może pokazać się później, kiedy rośliny będą potrzebowały więcej energii. Na początku wypuszczą liście i nowe przyrosty, ale później może się okazać, że uszkodzone tkanki i wiązki przewodzące nie dadzą rady wyżywić całej masy rośliny.
Dlatego dziś nie da się jeszcze powiedzieć, jak dokładnie zachowają się wszystkie krzewy. Wiele pokażą dopiero kolejne tygodnie.
Czy ceny pokryją straty?
Jak mówi pan Arkadiusz, mimo poniesionych strat liczy, że ceny choć częściowo je zrekompensują. Z terenu płynie wiele głosów o uszkodzeniach po zimie. Swoje straty szacuje na setki tysięcy złotych, więc liczy, że pogoda nie będzie już tak nieprzewidywalna, a uprawa tunelowa pozwoli odrobić część strat.
