W miniony weekend Michał Kołodziejczak udał się z interwencją poselską na granicę z Ukrainą. Jak zaznacza wiceminister, wniosek po kontroli jest tylko jeden: embargo na mrożone maliny z Ukrainy.
Polityk skontrolował przejścia graniczne w Dorohusku i Hrubieszowie. W mediach społecznościowych zaznacza, że poprzedni rząd nie przygotował służb na masowy import. Nie wypracowano także schematów i procedur działania w sytuacjach kryzysowych.
Wiceminister rolnictwa kontrolował nie tylko dokumenty, infrastrukturę czy procedury, ale także jakość towarów, które faktycznie wjeżdżają do Polski. „Polska granica będzie szczelna jak nigdy dotąd” – zapowiada M. Kołodziejczak.
W trakcie kontroli, cofnięto z granicy spleśniałe mrożone maliny z Ukrainy, które miały trafić do przetwórni w województwie zachodniopomorskim. Sadownicy zastanawiają się, czy ktoś poinformował wiceministra o takim transporcie, czy ilość mrożonek o tak niskiej jakości jest na tyle duża, że nie trudno na nią natrafić podczas wyrywkowej kontroli.
Po wizytach na przejściach granicznych zapowiadane są częstsze kontrole. Przyświecać im będzie hasło "Zero tolerancji dla jakichkolwiek nieprawidłowości".

