Sad24
StoryEditor

Białoruś wprowadza licencje na import jabłek z Polski. Co to oznacza dla handlu?

Data:  28 września 2026Autor:
28 września 2026

To nie jest zakaz importu, ale też nie jest otwarcie rynku. Jabłka z Polski mogą trafiać na Białoruś, jednak każda dostawa będzie wymagała jednorazowej licencji. Sprawdziliśmy, jak wyglądał handel, kiedy podobny mechanizm funkcjonował wcześniej. Jabłka jechały na Białoruś, ale większe ilości pojawiły się dopiero wiosną.

To nie jest zakaz importu, ale też nie jest otwarcie rynku. Jabłka z Polski mogą trafiać na Białoruś, jednak każda dostawa będzie wymagała jednorazowej licencji. Sprawdziliśmy, jak wyglądał handel, kiedy podobny mechanizm funkcjonował wcześniej. Jabłka jechały na Białoruś, ale większe ilości pojawiły się dopiero wiosną.

Najpierw białoruskie jabłka, później import

24 września 2026 roku białoruski rząd przyjął uchwałę wprowadzającą na sześć miesięcy licencjonowanie importu jabłek z krajów spoza Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, czyli również z Polski. Jednorazowe licencje będzie wydawało Ministerstwo Regulacji Antymonopolowej i Handlu po uzgodnieniu z tamtejszym Ministerstwem Rolnictwa i Żywności. Podstawą do odmowy wydania licencji ma być możliwość wykorzystania lub zakupu w danym momencie białoruskich jabłek analogicznych do tych, które importer chce sprowadzić.

Czyli najpierw mają sprzedać się jabłka białoruskie, dopiero później jest miejsce na import. Tamtejsze władze zresztą wprost tłumaczą nowe zasady wysokimi zbiorami i chęcią zabezpieczenia rynku krajową produkcją.

Na początku setki ton, wiosną już tysiące

Nie jest to pierwszy raz, kiedy polskie jabłka mogą trafiać na Białoruś na podstawie jednorazowych licencji. Sprawdźmy więc, jak wyglądał handel w poprzednim okresie.

W październiku 2024 roku na Białoruś wyeksportowaliśmy 217 ton jabłek. W listopadzie było to już 701 ton, a w grudniu 724 tony. Nie były to duże ilości, ale handel się odbywał. Zmiana przyszła dopiero wiosną. W marcu 2025 roku na Białoruś trafiło około 1,5 tys. ton polskich jabłek. W kwietniu było to już 8841 ton. To właśnie Białoruś została wtedy największym odbiorcą naszych jabłek poza Unią Europejską, odpowiadając za około 31 proc. całego eksportu poza UE.

Rok temu licencji nie było, a jesienią handel i tak był mały

Dla porównania warto spojrzeć również na sezon 2025/2026. Od końca maja 2025 roku zakaz importu jabłek z krajów UE został na Białorusi zniesiony. Jesienią polskie jabłka mogły więc trafiać na tamtejszy rynek bez analogicznego systemu jednorazowych licencji importowych. Nie oznaczało to jednak, że od razu ruszył duży handel.

W sierpniu 2025 roku na Białoruś wysłaliśmy około 655 ton jabłek, we wrześniu około 500 ton, a w październiku niespełna 1,5 tys. ton. Wrześniowy wynik dodatkowo obciążyło zamknięcie polsko-białoruskiej granicy przez 13 dni. W listopadzie eksport wzrósł do 2610 ton, a w grudniu do 2980 ton. Znacznie większe ilości pojawiły się dopiero później. W styczniu Białoruś kupiła około 3300 ton polskich jabłek, w lutym 4800 ton, w marcu 6100 ton, a w kwietniu już 9600 ton.

To też sporo mówi o tamtejszym rynku. Nawet bez licencji jesienią Białoruś nie kupowała od nas dużych ilości jabłek. Handel wyraźnie przyspieszał dopiero z czasem, kiedy malała dostępność miejscowych owoców.

Licencje nie zamykają rynku, ale niczego też nie gwarantują

Dane z dwóch poprzednich sezonów pokazują więc dość jasno, że jednorazowe licencje nie oznaczają całkowitego zatrzymania handlu. Nie oznaczają jednak również, że możemy oczekiwać dużego eksportu już teraz. W sezonie 2024/2025 handel odbywał się mimo licencji, ale większe wolumeny pojawiły się dopiero wiosną. Rok później licencji importowych już nie było, a mimo to jesienią Białoruś również kupowała od nas stosunkowo niewiele jabłek.

 

28. wrzesień 2026 10:20