Dlaczego konsumenci wracają do jabłek?

rośnie spożycie polskich jabłek przez koronawirusa

Z pewnością nikt z nas jeszcze kilka miesięcy temu nie byłby w stanie wyobrazić sobie, jak bardzo z dnia na dzień zmieni się otaczająca nas rzeczywistość. Począwszy od codziennego życia, pracy, do szerszej perspektywy dotyczącej handlu i gospodarki.

Jeszcze kilka miesięcy temu zajmowały nas tematy, które dziś odeszły na bok, a bywa, że uznawane są już za błahe. Wielu zastanawia się, gdzie podział się temat wali z ASF, zmów cenowych, niechcianego importu – dziś są trudniejsze przeszkody, które trzeba będzie pokonać.

Z biegiem lat zauważaliśmy, jak zmieniają się nawyki żywieniowe. Narzekaliśmy, że owoce takie jak jabłka, gruszki zastępowane są albo importowanymi cytrusami, albo ich popularność maleje na rzecz owoców jagodowych. Społeczeństwo bogaci się, dlatego wybiera droższe borówki, truskawki, maliny, kosztem właśnie jabłek.

Dziś możemy zaobserwować bardzo ciekawe zjawisko. Z pewnością obecną rzeczywistość można nazwać kryzysem. Społeczeństwo ma tego świadomość, dlatego swoje decyzje żywieniowe i zakupowe opiera na przemyślanych decyzjach. Co ciekawe zyskują gruszki
i jabłka. Dlaczego?

O kryzysie w handlu truskawkami zaczęło się mówić dwa tygodnie temu we Włoszech. Truskawki przestały schodzić na rynkach hurtowych, psuły się także na półkach w supermarketach. Konsumenci opanowani paniką robili maksymalnie racjonalne zakupy
– z listą w dłoni. Wśród owoców i warzyw priorytetem były jabłka, czerwone pomarańcze, cebula i ziemniaki. Krótko mówiąc produkty podstawowe, zdrowe, nie psujące się zbyt szybko. Jak widać w kryzysie bardziej istotna jest przydatność, a niżeli gusta konsumenckie.

Nie zapominajmy także o tym, że jabłka znacznie lepiej znoszą logistykę i transport niż owoce jagodowe, w tym delikatne truskawki. O ile jabłka były wyprodukowane w wysokiej jakości, mogą znacznie więcej wytrzymać w procesie dystrybucji, jak również później w domu konsumenta. Truskawka ma nieporównywalnie krótszy shelf-life. W dobie ogólnego kryzysu, kiedy występują problemy z dostępnością transportu i braki w kadrze, na wielu etapach handlu truskawkami mogą wystąpić błędy, które okażą się kosztowne w skutkach.

Nie możemy także zapomnieć, że duża część handlu owocami miękkimi to jednak targowiska i bazarki, które w tym momencie w większości są nieczynne. Zwróćmy uwagę, że sytuacja w Hiszpanii i we Włoszech jest dużo bardziej zaogniona niż w naszym kraju. Tam nie ma mowy o spokojnych zakupach. Muszą być szybkie, przemyślane i jak najbardziej efektywne.

Na koniec najważniejsze – cena. Jabłka to zdecydowanie jedne z tańszych owoców.
A w kryzysie nie ma mowy o rozrzutności. Skoro mają atrakcyjną cenę, można je kupić
w większej ilości i przetrzymać w domu, to one są pierwszym wyborem konsumentów.
A co najważniejsze, są elementem zdrowej i zbilansowanej diety. Oczywiście, jakość tych owoców musi być nienaganna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię