Boskoop
StoryEditorMateriał promocyjny

Import Boskoopa z Holandii, a polski sadownik nie ma gdzie sprzedać jabłek

Data:  16 czerwiec 2023Autor:
16 czerwiec 2023
Wiosną sprowadzano do Polski odmianę Red Boskoop z Holandii. Czy import ten można jednoznacznie określić jako zły lub konieczny? Jak zawsze są dwa punkty widzenia...

Krajowe grupy producenckie importowały w ostatnich tygodniach odmianę Red Boskoop z Holandii w celu dostaw do krajowych marketów. Patrząc na zagadnienie z punktu widzenia sadownika jest to działanie niezrozumiałe, czy wręcz szkodliwe. Zwłaszcza, że ceny jabłek w maju i czerwcu spadły, a nierzadko zdarza się również, że owoce wysokiej jakości trafiają do przetwórstwa.
Z punktu widzenia sadownika jest to sytuacja niezwykle krzywdząca, gdy nie może on sprzedać swoich jabłek, a w to miejsce grupy producenckie wprowadzają na rynek importowanego Boskoopa. Niestety, ale punkt widzenia sadownika w tym momencie jest czarno-biały. Problem nie istniałby, gdyby tak jak latem 2020 roku, jabłek w Polsce brakowało. Dziś jest inaczej.
Co mówią na to przedstawiciele handlu? Po pierwsze tłumaczą się tym, że w kraju nie mogą się już dokupić wymaganej przez daną sieć ilości Boskoopa. Zatem naturalną koleją rzeczy jest import towaru, którego nie można kupić w kraju. W tym miejscu sadownicy komentują, że lepszym posunięciem byłoby zaoferowanie sieci handlowej innej odmiany tak, żeby najpierw „wyprzedać” się z krajowych jabłek.
Musimy również postawić w miejscu dostawców do sieci. Niezaprzeczalna jest bardzo duża i wszechobecna dominacja kontraktowa marketów. Zrezygnowanie z dostawy tytułowej odmiany (z importu), jak wiemy, może skutkować słynnym „wyrzuceniem” z listy dostawców. Zatem zrozumiałe jest, że grupy obawiają się konsekwencji. Niemniej, z drugiej strony cały czas mamy sadownika, który w trakcie sortowania holenderskiego Boskoopa w pobliskiej grupie producenckiej, wysypuje piękne jabłka z KA po 0,60 zł/kg...
23. styczeń 2026 04:58