Są w Australii sadownicy, którzy w pożarach stracili dorobek życia.

Pożary w sadach w Australii
foto: (ABC News: Tom Lowrey)

Pożary buszu w Australii, które nawiedziły zagłębie jabłkowe w okolicach miasta Batlow 4 stycznia, okazały się zabójcze dla tamtejszych zwierząt i ogromnych połaci sadów. Region ten odpowiada za 10% australijskiej produkcji jabłek.

Widoczny na zdjęciu Warren Duffy stracił niemalże cały areał swoich sadów. Przetrwał tylko jego dom. Część drzew się spaliła. Reszta, pomimo tego, że nie została dotknięta przez pożar, zginęła z powodu temperatur i żaru płonących w sąsiedztwie lasów sosnowych.

Warren Duffy - sadownik z Australii
foto: (ABC News: Tom Lowrey)

Sadownik zastanawia się czy da rade zacząć od nowa. Czy sprosta temu wyzwaniu. W jego sadach wiszą stopione siatki, a małe brązowe jabłka spadają na ziemie – takie widoki nie nastrajają pozytywnie. Jak twierdzi sadownik nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie zarówno ze stratami jak i z odnowieniem produkcji. Potrzebuje pomocy, także rządowej, na dużą skalę.

Australijczycy, zwracają uwagę, że jak zawsze w przypadku pożarów buszu, zniszczenia są bardzo zróżnicowane. Jedni mają małe straty, a inni tracą dorobek życia. Tak samo jest z sadownikami z okolicy. Są tacy w rejonie Batlow, którzy stracili wszystko a na pierwsze zyski musieliby czekać 8 lat – zanim nowe nasadzenia wejdą w pełnie owocowania i zaczną się zwracać. Wielu zastanawia się czy da radę przetrwać tak długi okres.

Karol Pajewski
Źródło: https://www.abc.net.au/