1225 ton w grudniu. Tyle jabłek wyeksportowaliśmy do Kolumbii, która uważana jest za najbardziej perspektywiczny rynek dla polskich jabłek w Ameryce Południowej. Trzymamy kciuki za jeszcze większe wolumeny.
Przed świętami informowaliśmy o rosnących wysyłkach polskich jabłek na rynki Ameryki Południowej i Środkowej. W listopadzie wysłaliśmy tam niemal 1000 ton jabłek. W grudniu natomiast 1454 tony. Jednak większe wrażenie robi „skok” wysłanego wolumenu rok do roku, a nie miesiąc do miesiąca.
Na grudniowy wynik wynik najbardziej zapracował eksport do Kolumbii na poziomie 1225 ton. To właśnie ten rynek uważany jest przez polskich eksporterów za najbardziej perspektywiczny. Z danych przesłanych przez PIORiN wnika, że nasze jabłka dotarły ponadto do Panamy, Kostaryki i Gujany Francuskiej.
Jeśli porównamy dane rok do roku to mówimy o wzroście na poziomie 600%. Z jednej strony 1454 tony to nadal bardzo mało w porównaniu z krajowymi zapasami czy potencjałem produkcyjnym. To zaledwie 13% miesięcznego eksportu na Białoruś rok wcześniej. Niemniej każdy nowy rynek i wzrost eksportowanych wolumenów to dobra informacja i dla branży.
Nie możemy zapominać także o jakości. Bez niej nie da się podbić dalekich rynków (także południowoamerykańskich), ponieważ jabłka wyprodukowane przy zbyt dużych oszczędnościach zwyczajnie nie przepłyną kilku czy kilkunastu tysięcy kilometrów w dobrej kondycji. Zatem, jeśli sadownicy będą finansowo „czuli”, że produkcja takich jabłek się opłaca to tylko wtedy eksporterzy będą mogli wysyłać coraz większe partie na dalekie rynki i zyskiwać kolejnych odbiorców.

