Boskoop na eksport
Dużo mówimy o eksporcie Gali na dalekie rynki czy kilku innych odmian do Egiptu. Ogromną rzadkością jest eksport odmiany kulinarnej, czyli Boskoopa. Za granicę wysyła go obecnie Dominik Dobrosz (Platinum Fruits). Kierunek zaskoczy Was jeszcze bardziej – owoce pojadą do Hiszpanii.
– Forma zamówienia, które przygotowujemy, jest równie zaskakująca. Do każdego kartonu włożymy 8 kg jabłek na dwóch wytłoczkach, a do tego naklejki (stickery). Za owoce o średnicy od 75 do 90 mm jestem w stanie zapłacić na sortowanie od 1,80 do 1,90 zł/kg, w zależności od jakości – wyjaśnia nam przedsiębiorca.
Ceny Boskoopa w hurcie
Niedawno sprawdzaliśmy ceny na rynku w Broniszach. W bieżącym tygodniu najwyższe ceny można otrzymać właśnie za Boskoopa. Transakcyjne maksimum wyznaczał poziom 45 zł za skrzynkę (3,00 zł/kg). Kupcy nie godzili się zapłacić 50 zł za skrzynkę. Partie nieco niższej jakości bez większych problemów znajdowały i nadal znajdują nabywców po 40 zł (2,66 zł/kg).
Warto podkreślić, że gdyby sadownicy mieli wskazać odmianę, którą można sprzedać najszybciej, byłby to właśnie Boskoop. Chociaż dostępność Szarej Renety to ułamek oferty, tytułowa odmiana bywa również tak nazywana.
Hurt czy sortowanie?
Porównanie 3,00 zł/kg w hurcie i 1,90 zł/kg oferowanych przez naszego rozmówcę wypada jednoznacznie na korzyść rynku hurtowego. Niestety, byłoby to porównanie powierzchowne i nieprawdziwe. Jak zawsze podkreślamy, trzeba uwzględnić koszt sprzedaży na rynku hurtowym, który już przed laty wyliczaliśmy na co najmniej 5 zł od każdej skrzynki. Paliwo, bilet, wyżywienie i godziny spędzone na rynku...
To nie koniec. Kosztują również papier do wykładania skrzynek, same skrzynki, praca i energia elektryczna zużyta podczas przygotowania jabłek na rynek. Koszty będą się nieco różniły w zależności od konkretnego sadownika. Tak czy inaczej, sprzedając skrzynkę Boskoopa po 45 zł, w rzeczywistości otrzymujemy nie 3,00 zł/kg, a raczej około 2,50–2,60 zł/kg.
Nadal wyjazd na rynek wygrywa, chociaż już nie tak wyraźnie. Jest jeszcze jedna kwestia. Chodzi o sadowników, którzy z różnych względów i tak nie pojadą z jabłkami na rynek hurtowy, bo na przykład nie lubią tej formy sprzedaży albo nie mają na nią czasu.
