Po zbiorach zacznijmy od miedzi
Po zbiorze wiśni na drzewach zostaje dużo drobnych uszkodzeń. Najwięcej jest ich oczywiście po zbiorze mechanicznym, ale również przy zbiorze ręcznym nie da się ich całkowicie uniknąć. Jeśli dodatkowo wykonujemy cięcie, kolejnych ran przybywa.
To jeden z powodów, dla których po zbiorach należy wykonać zabiegi regeneracyjne. Zdaniem dr Kukuły możemy sięgnąć po miedź systemiczną, która ma poprawić wzrost i wigor roślin oraz inicjować naturalne mechanizmy odpornościowe roślin. Można również sięgnąć po nawozy miedziowe oparte na innych formach miedzi. Dostarczamy przede wszystkim sam pierwiastek i wspieramy kondycję drzew, szczególnie w kontekście powstałych ran.
Mocznik, magnez, cynk i bor
Kolejny temat to kondycja liści. Po zbiorach powinny one nadal odżywiać pąki kwiatowe na przyszły sezon. Jeżeli liście zbyt wcześnie pożółkną i opadną, drzewa krócej będą gromadziły składniki potrzebne przed zimą. Może to odbić się zarówno na przezimowaniu, jak i na starcie drzew wiosną.
Jeśli chodzi o dokarmianie pozbiorcze, dr Kukuła zaleca zastosować mocznik w dawce około 5 kg/ha oraz siarczan magnezu w dawce 5–7 kg/ha. Do tego dochodzą cynk i bor. W ich przypadku dawkę trzeba już dostosować do konkretnego produktu.
Szczególnie cynk i bor warto dostarczyć jeszcze przed zimą, ponieważ wiśnia będzie ich potrzebowała bardzo wcześnie w kolejnym sezonie. Ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku boru. Wiśnia najpierw rozwija pąki kwiatowe, a dopiero później liście, więc wiosną możliwości dokarmienia dolistnego przed kwitnieniem są ograniczone. Tymczasem bor jest potrzebny właśnie w procesach związanych z kwitnieniem.
Dr Kukuła zwraca uwagę również na potas, który w tym okresie ma znaczenie dla drewnienia pędów, a więc ich przygotowania do zimy. Można też skorzystać z gotowej mieszanki z linii FruitAkademia – m.in. FA Wzrost owoców i FA Po zbiorach.
Nie wyłączajmy od razu nawadniania
Ten sezon przynosi bardzo skrajne warunki pogodowe. Z jednej strony pojawiają się ulewne deszcze, z drugiej mamy fale upałów i suszę. Dlatego dr Kukuła przestrzega przed zbyt szybkim zakończeniem nawadniania. Jeśli warunki tego wymagają i mamy taką możliwość, warto utrzymać nawadnianie mniej więcej do połowy sierpnia. Chodzi przede wszystkim o to, żeby przy niedoborze wody drzewa nie zaczęły zbyt wcześnie zrzucać liści.
Ostatnie opady poprawiły sytuację w sadach. Jak zauważa doradca, po deszczu widać, że wiśnie trochę odżyły. Jeśli jednak ponownie przyjdzie okres suszy, być może warto będzie jeszcze podać wodę.
