Sezon 2025/2026, jeśli chodzi o Galę, przyniósł całkiem satysfakcjonujące ceny od początku zbiorów i – co ważne – wciąż daje możliwości płynnej sprzedaży. Jednocześnie Jerzy Żółcik, prezes Fruit Family z Sadkowa Szlacheckiego, zwraca uwagę, że przy tak dobrym popycie można było jeszcze lepiej wykorzystać potencjał tej odmiany. W chłodniach nadal jest dużo jabłek wysokiej jakości, ale otwieranie wielu komór jednocześnie nigdy nie działa pozytywnie na rynek. Po prostu można było to zrobić inaczej i to jest lekcja na przyszłość.
Dobry sezon, który mógł być jeszcze lepszy
Na starcie sezonu Gala była jedną z najatrakcyjniejszych cenowo odmian. Od początku zbiorów popyt był bardzo duży, zarówno na jabłka prosto z drzewa, jak i z komór. – Sprzedaż idzie, ale widzimy wyraźnie, że przy obecnym zainteresowaniu można było lepiej rozłożyć w czasie wychodzenie z komór – zauważa J. Żółcik.
O co chodzi z Galą?
Jak wyjaśnia, na początku sezonu sadowników można w uproszczeniu podzielić na dwie grupy. Jedna sprzedaje Galę bezpośrednio z drzewa, druga już od pierwszego rwania zapełnia komory. Dzięki temu we wrześniu i na początku października na odległe rynki trafia wysokiej jakości Gala „z bieżącego sortowania”: jędrna, świeża, o atrakcyjnym wybarwieniu.
Odbiorcy w Indiach, Wietnamie, krajach Zatoki Perskiej czy Ameryce Południowej byli z pierwszych partii zadowoleni i zgłaszali gotowość przyjmowania kolejnych wolumenów. W tym momencie, jak zauważa prezes Fruit Family, zaczyna się jednak kwestia zarządzania dostępnością towaru.
Gdzie znika najlepsza Gala?
Kiedy owoce prosto z drzewa zostały sprzedane, na rynek trafiały spore ilości Gal z „drugiego rwania” albo jabłka, które po prostu trzeba było sprzedać szybciej. Najlepsza jakość często została „zamknięta” w komorach z myślą o późniejszym okresie.
– My pierwszą komorę z Galą otworzyliśmy już 10 października – mówi Jerzy Żółcik.
Nie wszyscy jednak zdecydowali się na tak wczesne otwarcia. W wielu gospodarstwach utrwaliło się przekonanie, że komory otwiera się dopiero zimą, a w październiku i pierwszej połowie listopada „jeszcze za wcześnie”. W efekcie na przełomie listopada i grudnia część odbiorców zaczęła otrzymywać jabłko o parametrach nieco słabszych niż te z początku sezonu. Oczywiście, nadal były to jabłka akceptowalne, jednak… – Klienci od razu porównują te partie z tym, co dostali na początku – tłumaczy Żółcik. – Pojawia się pytanie: to jednorazowa sytuacja czy ogólny trend? Lepiej, aby takich wątpliwości było jak najmniej.
Wyzwanie na dziś
– Dziś na rynku pojawiło się naprawdę sporo Gali – mówi prezes Fruit Family. – Jabłko jest dobrej jakości, ale naprawdę stajemy na głowie, aby ją przesortować i, co najważniejsze, znaleźć na nie odbiorcę.
Zapotrzebowanie jest, ale równoczesne otwieranie wielu komór w całym kraju nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Pojawia się też konieczność bardzo dokładnego dopasowania terminów wysyłek do okien zakupowych poszczególnych odbiorców.
Konkurencja z innych krajów nie zniknęła
Jerzy Żółcik zwraca uwagę, że polska Gala konkuruje z jabłkami z innych krajów. Kraje z południa Europy, Ameryki Południowej czy z drugiej półkuli aktywnie walczą o te same rynki zbytu. Nie jest to powód do niepokoju, ale fakt, który trzeba uwzględniać przy planowaniu sprzedaży.
Przykładem może być Golden. Obecnie Fruit Family płaci za niego około 1,80 zł od 70 mm. Zdaniem naszego rozmówcy to nadal dobra cena, szczególnie jeśli przypomnimy sobie lata, w których wiosną Golden kosztował znacznie mniej. Mimo to część sadowników wstrzymuje się ze sprzedażą, licząc na dalsze wzrosty.
– Jeśli nie załadujemy Goldena do Egiptu, Jordanii czy innych odbiorców w najbliższych tygodniach, oni znajdą podobnej jakości jabłko z innych krajów – podkreśla J. Żółcik. – To nie jest groźba, tylko rynkowa rzeczywistość.
Zdaniem eksportera, wniosek jest bardzo jasny – aby utrzymać i rozwijać eksport Gali i innych odmian, potrzebna jest nie tylko dobra jakość w sadzie, ale także dopasowanie się do okien zakupowych odbiorców.
Jerzy Żółcik podkreśla, że obecny sezon powinien być potraktowany przede wszystkim jako ważna lekcja na przyszłość. Gala nadal ma dobrą pozycję cenową, sprzedaż idzie, ale na przyszłość każdy powinien zwrócić uwagę na to, że w momentach największego popytu brakuje towaru o najwyższych parametrach. Poza jakością ważne jest zapewnienie ciągłości dostaw, bo to bardzo ważne przy planowaniu długofalowych wysyłek. Jak mówi, jesteśmy w przededniu jednej z największych imprez targowych (Fruit Logistica,) będziemy promować polskie jabłka, ale klienci oczekują stabilnego partnerstwa, a nie spekulacji.
– Mamy sadowników, którzy robią bardzo ładny towar i często mają go już sprzedanego – zauważa J. Żółcik. – Gdy widzą, że koszty są pokryte, a marża jest zadowalająca, nie grają dalej, tylko zamykają temat.
– Chodzi o to, żeby wyciągnąć wnioski, a nie szukać winnych – podsumowuje. – W tym sezonie jak na razie większość rzeczy się udała: była dobra cena, dobry popyt i dobra jakość. Teraz widzimy, że przy odrobinie lepszego planowania komór można było ten sukces jeszcze wzmocnić.

