zbiory jabłek 2022
StoryEditorMateriał promocyjny

„Krecia robota” z pracownikami sezonowymi

Data:  08 wrzesień 2022Autor:
08 wrzesień 2022
Czym bliżej zbiorów jabłek tym bardziej uwydatnia się niedobór siły roboczej. Sadownicy nie przebierają w słowach komentując proceder „podkupywania” pracowników, a także polityki przewoźników z Ukrainy...

Na początku dyskusji zawsze pojawia się kwestia płac. Oczywiście wpływ na te sumy mają różne czynniki, m.in. to czy oferowane jest zakwaterowanie. Jednak w tym aspekcie kluczową rolę powinna odgrywać solidarność, bo podnoszenie stawek w nieskończoność nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę...
Oferowanie pracownikom z sąsiedztwa złotówki czy dwóch złotych za godzinę więcej to przysłowiowe podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Spotkamy się także z opiniami, że nie ma takiej sumy, która by sprawiła, że z dnia na dzień będziemy mieli nadmiar chętnych do zbioru owoców. 
Z ostrą krytyką spotykają się również działania przewoźników z Ukrainy. Przede wszystkim chodzi o opłatę za dostarczenie każdego pracownika sezonowego. Proceder przybiera na sile w sytuacji takiej, jaką obserwujemy obecnie. Chętny do pracy musi zapłacić przewoźnikowi. Sadownik również mu płaci. W efekcie grupa ta czerpie z przewozu osób podwójne zyski. 
Sadownicy przyznają, że chętnych do pracy na wschodzie jest wielu, ale problemem jest ich pozyskanie. Z rozmów z imigrantami zarobkowymi wynika, że przewoźnicy na Ukrainie stale informują ich o braku miejsc pracy w Polsce. Jak wiemy nie jest to prawdą. Ci sami przewoźnicy biorą również udział w podbijaniu stawek. Nierzadko dzwonią do sadownika, że nie są w stanie dostarczyć pracowników, ponieważ inny producent oferuje (przykładowo) 2 zł za godzinę więcej. W dobie telefonów i Internetu informacje tego typu rozchodzą się błyskawicznie ze szkodą dla polskich producentów.
Chociaż głosy, że „w tym roku jabłka zostaną pod drzewami” słyszymy już któryś raz z rzędu, to dopiero dziś nabierają powagi. To, co obserwujemy na rynku pracy w branży sadowniczej może finalnie doprowadzić do tego, że jakiś procent tegorocznych zbiorów faktycznie nie zostanie zebrany. Paradoksalnie powinno się to przełożyć na poprawę rentowności w branży.
23. styczeń 2026 11:16