Dziś liczy się czas i pogoda
Wtorek, 24 marca, to dla wielu gospodarstw bardzo pracowity dzień. W sadach pojawi się więcej opryskiwaczy, a część sadowników kończy jeszcze wysiew nawozów posypowych. Powód jest prosty. Po tygodniu chłodów i nocnych przymrozków pojawiło się krótkie okno pogodowe, które pozwala wykonać potrzebne prace.
Wielu sadowników planowało na ten tydzień zabiegi olejowe. Wcześniejsze prognozy dawały lepszy układ pogody, ale dziś warunki nie są już tak korzystne. Z drugiej strony później może być jeszcze trudniej, bo kolejne prognozy mówią o opadach i silniejszym wietrze.
Z olejem nie wszędzie da się działać tak samo
W przypadku zabiegów olejowych nie ma dziś jednego terminu dla wszystkich. Pogoda i faza rozwojowa są zbyt zróżnicowane. W jednej lokalizacji taki zabieg nadal można rozważać, w innej byłby już zbyt ryzykowny albo po prostu spóźniony.
To bardzo indywidualna decyzja. Nie wszędzie mamy tę samą pogodę, nie wszędzie drzewa są w tej samej fazie i nie wszędzie taki zabieg będzie miał dziś taki sam sens. Trzeba też pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Jeśli ktoś dziś zdecyduje się na olej, nie wykona już od razu zabiegu miedziowego, bo trzeba zachować odstęp między tymi rozwiązaniami.
Dla części sadowników to dobre okno na miedź
Przy obecnym układzie pogody pojawiło się natomiast dobre okno dla tych sadowników, którzy nie planują już oleju albo wykonali go wcześniej. W takich gospodarstwach można dziś myśleć o zabiegu miedzią o charakterze fitosanitarnym po cięciu. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie ran i ograniczenie ryzyka problemów na starcie sezonu.
Właśnie tak do obecnej sytuacji podchodzi Cezary Rokicki z Białej Rawskiej. Jak wyjaśnia, jego decyzja na dziś jest prosta: przed zapowiadanymi opadami wykonuje zabieg miedziowy.
W jego sadzie olej poszedł wcześniej
Cezary Rokicki należy do tej grupy sadowników, którzy temat oleju mają już za sobą. Zabieg wykonał już prawie dwa tygodnie temu. Od lat stosuje inną strategię. Stawia na połączenie oleju i siarki w wyższych dawkach jeszcze przed rozpoczęciem wegetacji.
W jego ocenie takie rozwiązanie daje lepszy efekt niż sam olej. Ważny jest jednak jeden warunek: nie może być jeszcze zielonej tkanki. W tym roku, jak mówi, takie podejście okazało się podwójnie trafne, bo dziś może już spokojnie wejść z miedzią przed opadami, bez nerwowego szukania terminu na olej.
- Zobacz także: „To mój ostatni kurs na rynek”. Sadownik rezygnuje z Bronisz i wraca do cięcia
- Zobacz także: Przechowali „obierkę” i niewiele z tego wyszło. Dziś ceny mocno rozczarowują
Lepiej dobrze zabezpieczyć sad na starcie
– Moje podejście może trochę dziwić niektórych sadowników, ale w Gali, gdzie mam młode nasadzenia, to już kolejny zabieg w tym sezonie. Bieliłem, stosowałem siarkę i olej, a dziś wykonuję zabieg miedziowy. Skąd takie podejście? Uważam, że lepiej porządnie zabezpieczyć wiosną. Według mnie to newralgiczny okres. Lepsze zabezpieczenie drzew na tym etapie to mniejsza liczba zabiegów w momencie, kiedy wegetacja wystartuje na dobre – mówi Cezary Rokicki.
Sadownik dodaje, że z jego doświadczenia wynika także większa skuteczność zabiegu olejowo-siarkowego niż samego oleju. Jednocześnie podkreśla, że taki zabieg wymaga bardzo dobrego wyczucia momentu.
– Doświadczenie nauczyło mnie, że taki zabieg możemy wykonać spokojnie, ale tylko wtedy, gdy nie ma jeszcze zielonej tkanki. Przy oleju solo co roku wracają te same pytania: czy już, czy jeszcze, czy warunki są dostatecznie dobre. Naprawdę trudno wstrzelić się w okno, co widzimy także dziś. Liczy się też odstęp między olejem a zabiegiem miedziowym, a nie wyobrażam sobie, żeby po cięciu takiego zabiegu nie wykonać, tym bardziej na kwaterze Gali – podkreśla.
Dla Cezarego Rokickiego zabieg olejowy w czasie, gdy mogą jeszcze pojawić się przymrozki, to po prostu zbyt duże ryzyko. – Sam odradzałbym wykonywanie zabiegu olejowego w tym tygodniu. Moim zdaniem ryzyko jest zbyt duże. Po zabiegu olejowym nie może być przymrozków, nie powinno też padać. Ja bym nie ryzykował – mówi.

