Film nagrany podczas lustracji sadu z Dorotą Furmaniak (Timac Agro) możecie obejrzeć tutaj:
Kilka kilometrów i zupełnie inny obraz sadu
Wraz z poprawą pogody i wyższą temperaturą wróciły pytania o zabiegi olejowe, miedziowe i nawożenie posypowe.
Jeśli chodzi o uszkodzenia mrozowe, te pojawiają się również w jabłoniach. Warto jednak podkreślić, że sytuacja jest bardzo zróżnicowana. W jednym sadzie w okolicach Mogielnicy w powiecie grójeckim trudno znaleźć jakiekolwiek uszkodzenia, ale już kilka kilometrów dalej przemrożeń widać znacznie więcej. I nie chodzi tu o same podstawy pąków, ale o wiązki przewodzące. To właśnie na nie Dorota Furmaniak zwraca dziś szczególną uwagę.
W tym sezonie trzeba sprawdzać nie tylko pąki
Dorota Furmaniak podkreśla, że w tym roku same podstawy pąków mogą dawać mylący obraz. Jej zdaniem sadownicy powinni bardzo uważnie oceniać właśnie wiązki przewodzące. Zaznacza jednak, że teraz nie jest jeszcze czas na wykonywanie zabiegów regeneracyjnych. Jej zdaniem dziś nic to nie da, bo roślina nie ma jeszcze odpowiedniej zielonej tkanki, która mogłaby taki zabieg pobrać.
To ostatni dzwonek na nawożenie posypowe
Jej zdaniem obecny moment trzeba wykorzystać przede wszystkim na nawożenie doglebowe. W centralnej Polsce na ten tydzień zapowiadane są opady i jeśli ktoś jeszcze nie wysiał nawozów posypowych, to właśnie teraz ma ostatnią szansę, żeby zrobić to przed deszczem. Jeśli opady nie przyjdą, szybko pojawią się problemy z rozpuszczaniem nawozów i pobieraniem składników pokarmowych.
Po cięciu warto zrobić miedź
Kolejny ważny punkt to zabiegi miedziowe. Dorota Furmaniak podkreśla, że sama stawia właśnie na taki kierunek. W jej ocenie jest to właściwy moment na wykonanie zabiegów miedziowych o charakterze fitosanitarnym.
Mszyca już się obudziła
Podczas lustracji w sadzie znaleźliśmy także świeżo wylęgnięte mszyce. To sygnał, że szkodniki są już aktywne. Jak mówi, dla tych sadowników, którzy są zwolennikami olejów, obecny moment jest dobry na wykonanie zabiegu.

