„Zimni ogrodnicy” bez przymrozków
Przed nami „Zimni ogrodnicy” i „zimna Zośka” (12–15 maja). To potwierdzone naukowo zjawisko meteorologiczne, kiedy przy słabnącym wyżu zaczyna napływać, wraz z niżem barycznym, zimne powietrze z obszarów polarnych, powodując gwałtowne obniżenie temperatury. Temperatura od jutra faktycznie ma spaść, ale przymrozków w prognozach już nie widzimy. Widzimy za to wyczekiwane opady deszczu. Miejmy nadzieję, że tym razem faktycznie popada.
Wiele wskazuje na to, że ostatnie tej wiosny przymrozki zanotowaliśmy w nocy z soboty na niedzielę. Zdecydowana większość sadowników nie chroniła już sadów przed skutkami ujemnej temperatury. Można też powiedzieć, że w pewnym sensie nie chcieli już o niej słyszeć. Wyjątkiem byli plantatorzy truskawek, którzy przykrywali plantacje agrowłókniną.
Gdzie było najzimniej?
W kilku lokalizacjach w Polsce temperatura na wysokości 1,5 m spadła poprzedniej nocy do -2°C. Przymrozek wystąpił tylko w naturalnie najzimniejszych lokalizacjach zagłębia grójeckiego. Tam temperatura wahała się od -1°C do +1°C. Przy gruncie było o 1–2 stopnie zimniej. Podobnie było w zagłębiu sandomierskim i na Powiślu Lubelskim. Tam temperatura spadała poniżej zera w najzimniejszych miejscach oraz w dolinie Wisły.
Oto pięć najzimniejszych „sadowniczych” lokalizacji z niedzielnego poranka:
- Falęcice-Parcela -1,0°C
- Magierowa Wola -0,91°C
- Józefów nad Wisłą -0,78°C
- Koćmierzów -0,68°C
- Sobienie Kiełczewskie -0,68°C
Co ciekawe, Magierowa Wola była jedną z nielicznych miejscowości w Polsce, gdzie przymrozek wystąpił także w nocy z niedzieli na poniedziałek. Tuż przed 5:00 rano było tam -0,87°C. W pobliskim Piasecznie było 0°C. Obie miejscowości znajdują się w gminie Warka.
Można było spać spokojnie?
W najzimniejszych lokalizacjach ujemna temperatura panowała przez 4–5 godzin. Przy zakresie od 0°C do -1°C nie są to w teorii destrukcyjne warunki dla zawiązków jabłoni. Bez wątpienia są to jednak warunki stresowe dla drzew. Jak wspomnieliśmy, zdecydowana większość sadowników, patrząc na dotychczasowe straty, nie przejmowała się już warunkami panującymi w nocy z soboty na niedzielę.
Można spotkać się także z opiniami, że po tak tragicznym ostatnim tygodniu kwietnia oraz przy dotkliwej suszy nawet stosunkowo niegroźny przymrozek może powodować kolejne straty i uszkodzenia jakościowe. Niemniej sadownicy żyją dziś już przede wszystkim „ścianą deszczu”, o której od pewnego czasu słyszymy w prognozach pogody.
