Miodówka nadal wymaga kontroli
Podczas zbiorów bardzo dobrze widać, jak wyglądała ochrona przed miodówką w całym sezonie. Tam, gdzie rozsądnie wykorzystywaliśmy rozwiązania biologiczne i dbaliśmy o organizmy pożyteczne, dziś bez większego problemu znajdziemy na liściach i owocach jaja oraz poczwarki biedronek. Widać też dziubałki przemieszczające się po drzewach. To właśnie te organizmy przez ostatnie miesiące pomagały nam utrzymywać miodówkę pod kontrolą.
Jeżeli jest ich dużo, a podczas lustracji znajdujemy tylko pojedyncze osobniki miodówki, nie widzę potrzeby wykonywania kolejnego zabiegu. Nie ma sensu ingerować tam, gdzie fauna pożyteczna radzi sobie dobrze.
Inaczej wygląda sytuacja w sadach, w których miodówki nadal jest dużo. Mamy dopiero sierpień i do jesieni zostało jeszcze sporo czasu. Jeżeli teraz przestaniemy ją kontrolować, populacja może ponownie wzrosnąć.
Nie chodzi przy tym tylko o spadź i zabrudzone liście. Przy dużej ilości spadzi ograniczona zostaje ich powierzchnia asymilacyjna, a drzewa nie pracują tak, jak powinny. Druga sprawa to pokolenie zimujące. Im więcej miodówki będzie pod koniec lata, tym większej presji możemy spodziewać się na początku kolejnego sezonu.
Ostatnie opady dobrze obmyły drzewa ze spadzi. Na kwaterach, na których zbiór już się zakończył, możemy zastosować preparat działający mechanicznie, np. Siltac EC. Możemy też wykorzystać wyższe stężenie, ponieważ nie ma już owoców, które mogłyby zostać uszkodzone podczas zabiegu.
Choroby bakteryjne także po zbiorze
Po zbiorze nie kończymy również ochrony przed chorobami bakteryjnymi. Towarzyszyły nam przez cały sezon, a sam zbiór powoduje powstawanie na drzewach wielu drobnych uszkodzeń. Jest to całkowicie nieuniknione, ale właśnie takie miejsca mogą ułatwiać infekcje.
Dlatego w kwaterach, w których jest już po zbiorach, jest dobry moment na zastosowanie miedzi. Możemy wykorzystać zarówno nawozowe produkty zawierające aktywne formy miedzi, np. Cobre, jak i zarejestrowane preparaty kontaktowe oparte chociażby na tlenochlorku miedzi.
Przed zbiorem przy takich zabiegach zawsze musimy brać pod uwagę owoce i możliwość ich uszkodzenia. Po zbiorze tego ograniczenia już nie ma, dlatego możemy skupić się na zabezpieczeniu samych drzew i miejsc powstałych podczas zbioru.
Cynk i bor po zbiorach
Na wczesnych odmianach możemy już rozpocząć dokarmianie cynkiem i borem. Nie jest to jeszcze typowy termin jesienny, ale drzewa zakończyły intensywny wzrost i zaczynają przygotowywać się do kolejnego sezonu.
W tym czasie cynk i bor będą pobierane i gromadzone między innymi w pąkach. Dlatego nie czekałbym z pierwszymi zabiegami do późnej jesieni, szczególnie na kwaterach, z których owoce zostały już zebrane.
Zbiory Klapsy nadal trwają i sytuacja będzie różna w zależności od sadu. Na jednych kwaterach owoce są jeszcze na drzewach, na innych zbiór już się zakończył. Tam, gdzie gruszek już nie ma, warto wykorzystać ten czas na dokładną ocenę presji ze strony miodówki, ochronę przed chorobami bakteryjnymi oraz pierwsze zabiegi cynkiem i borem. To nadal sierpień i drzewa mają przed sobą jeszcze kilka tygodni aktywnej wegetacji.
Michał Malicki
