wiśnie ceny
StoryEditorMateriał promocyjny

Piotr Pasik: Czy mamy palić sady wiśniowe, żeby rząd i ministerstwo się tym zainteresowało?

Data:  27 lipiec 2020Autor:
27 lipiec 2020
– Niskie ceny wiśni są wynikiem działania spekulantów. Dokąd polskie państwo będzie to tolerować? – mówi Piotr Pasik, prezes Krajowego Stowarzyszenia Plantatorów Wiśni. Stawka 1,50 zł/kg nie pokrywa kosztów produkcji.

– Na rynku wiśni panuje olbrzymia spekulacja. Handel i ceny na pewno nie są związane z wolnym rynkiem, a jeśli są, to niech wszyscy przedstawiciele, łącznie z przetwórcami, pośrednikami, niech nam powiedzą, w jaki sposób funkcjonuje ten wolny rynek, skoro z dnia na dzień spada cena produktu, który będzie sprzedawany dopiero w październiku? – pyta Piotr Pasik.
Producenci wiśni piaty rok z rzędu dokładają do produkcji. Zdaniem Piotra Pasika, ruchy spekulantów doprowadzą do podobnej sytuacji, jak na rynku czarnej porzeczki. – Czy sadownicy muszą spalić swoje sady, żeby ktoś z władz i ministerstwa się tym zainteresował? Dokąd przetwórcy swoje przysłowiowe straty, będą rekompensowali sobie kosztem uzależnionego od siebie sadownika? Zniszczyli większość produkcji porzeczki niskimi cenami, które oferowali kilka lat z rzędu, a teraz żeby pobudzić nasadzenia oferują niczym nieuzasadnioną wysoką cenę. Czy podobnie ma być w wiśnią? – pyta prezes nie kryjąc oburzenia.
Podkreśla, że sadownicy walczą o minimalną cenę 2,50 zł za kilogram wiśni. – Nie chcemy 5 złotych. Chcemy otrzymywać zapłatę, która pozwoli na zwrot kosztów  i podtrzymanie ciągłości produkcji, a frazesy, że wyższa cena pobudzi wzrost nasadzeń ma się tak, jak stwierdzenie, że wolny rynek reguluje dzisiejsze ceny – wyjaśnia.
– Jedyne o co walczymy, to wzajemna uczciwość i porozumienie – podkreśla. Przetwórcy i pośrednicy muszą zrozumieć, że producenci sprzedają poniżej kosztów produkcji. Szkoda im zostawić owoce na drzewach, nie mogą ich przechowywać, jak to się dzieje w przypadku jabłek i to powoduje wykorzystywanie przewagi przetwórców oraz brak jedności wśród plantatorów. Jedyną drogą jest porozumienie, na partnerskich zasadach.
Negatywne komentarze i oburzenie producentów sprawia, że pośrednicy i przetwórcy próbują dalej spekulować. „Może się uda”, „może rolnik jest głupi”, „głupio przywiązany do uprawy”. – Kiedy władze do tego powołane zauważą problem i wreszcie wspomogą nas? Bo ten rok pokazuje, jak na dłoni, że wolnego rynku brak, jest tylko rynek pełen spekulantów  którzy liczą, że ktoś się wyłamie – podsumowuje. 
23. styczeń 2026 02:42