W Polsce nie ma urzędowych cen minimalnych owoców
Tradycyjnie pod koniec maja największa firma przetwarzająca owoce w Polsce rozsyła do swoich dostawców informacje o minimalnych cenach skupu w nowym sezonie. Chcemy uniknąć nieporozumień. Dlatego po raz kolejny podkreślamy, że nie ma to nic wspólnego z cenami minimalnymi, które miałyby obowiązywać w kraju na mocy ustawy czy rządowego rozporządzenia. Jest to wyłącznie informacja kierowana przez prywatną firmę do jej dostawców.
SMS od przetwórcy to tylko informacja dla dostawców
W przeszłości uważano, że stawki te są swego rodzaju nieformalnym sygnałem dla pozostałych uczestników rynku, po jakich cenach mogą kupować konkretne gatunki owoców przemysłowych. Takie przekonanie brało się stąd, że późniejsze ceny niewiele różniły się od tych, które rozesłano w e-mailach i SMS-ach na przełomie maja i czerwca.
Rok temu rynek szybko zweryfikował te stawki
W tym roku w wiadomości zabrakło rabarbaru i agrestu. Warto jednak podkreślić, że przed rokiem ceny w przypadku pozostałych gatunków były identyczne. Realia rynkowe okazały się jednak zupełnie inne. Wystarczy wspomnieć o truskawkach, wiśniach i czarnych porzeczkach, których ceny finalnie były nawet kilka razy wyższe. Podsumowując, nie należy tych stawek traktować zbyt poważnie jako istotnego wyznacznika rozpoczynającego się sezonu.
Döhler podał minimalne ceny na sezon 2026
W dzisiejszej wiadomości czytamy:
Döhler z siedzibą w Kozietułach Nowych informuje o cenach minimalnych na owoce, jakie będą stosowane w sezonie 2026:
- Truskawka – 2,20 zł/kg
- Porzeczka czarna – 1,50 zł/kg
- Porzeczka kolorowa – 0,80 zł/kg
- Aronia – 0,70 zł/kg
- Wiśnia – 1,30 zł/kg
- Malina – 3,60 zł/kg
- Śliwka – 1,00 zł/kg
Jednocześnie spółka informuje, że są to „gwarantowane ceny minimalne”, poniżej których spółka nie będzie dokonywała zakupu. Natomiast w codziennych transakcjach handlowych stosowane będą ceny rynkowe, wynikające z popytu i podaży surowca (…).
