Nastroje są napięte, a straty wciąż trudne do policzenia
Spotkanie z ministrem odbyło się w czasie, gdy sadownicy i plantatorzy wciąż próbują ocenić skalę szkód po przymrozkach. Jak podkreślano na miejscu, to już trzeci rok z rzędu z bardzo dużymi stratami w regionie.
Dziś nadal trudno powiedzieć, jak duża jest skala zniszczeń. Pełny obraz szkód pojawi się dopiero po ruszeniu komisji i pierwszych szacunkach. Na spotkaniu mówiono wprost, że nastroje w branży są napięte.
Komisje mają ruszyć jak najszybciej
Stefan Krajewski powiedział, że jednym z najważniejszych zadań na teraz jest szybkie powołanie komisji w samorządach, tak aby mogły rozpocząć szacowanie strat. Chodzi o to, by jak najszybciej zebrać dane o powierzchni zniszczeń i skali problemu w całym kraju.
Minister zaznaczył, że bez tych danych trudno mówić o dalszych decyzjach, bo pomoc musi być oparta na konkretnych wyliczeniach i wydatkowana zgodnie z przepisami. Jednocześnie zapewnił, że poszkodowani nie zostaną bez wsparcia.
Rząd chce wystąpić do Komisji Europejskiej
Podczas spotkania padła też zapowiedź, że Polska niezwłocznie wystąpi do Komisji Europejskiej o nadzwyczajne wsparcie dla sadowników, wzorem działań z lat 2024–2025. Jak wyjaśnił minister, do środków przyznanych przez Komisję Europejską będzie można dołożyć krajowe pieniądze, nawet do 200% tej kwoty.
Stefan Krajewski zapewnił, że środki w rezerwie budżetowej są zabezpieczone. Jednocześnie przyznał, że wyzwań jest dziś więcej, bo z tej samej rezerwy finansowane są także inne pilne działania w rolnictwie.
Bez wody i bez ubezpieczeń problem będzie wracał
Minister zwrócił uwagę, że problem nie kończy się na samych przymrozkach. W wielu gospodarstwach brakuje wody nawet do ochrony plantacji.
Dużo miejsca poświęcono też ubezpieczeniom. Stefan Krajewski przyznał, że tu problem jest poważny. Firmy nie chcą ubezpieczać upraw, traktując to ryzyko jako zbyt wysokie. Według ministra ten temat trzeba uporządkować przed kolejnym sezonem, tak aby sadownik nie zostawał bez realnej możliwości zawarcia polisy.
Sadownicy mają uwagi: „Zacznijcie nas słuchać”
Jak słusznie zauważył jeden z obecnych sadowników, Maciej Cybulak, problem nie zaczął się dziś, bo o zmianie systemu ubezpieczeń mówi się od lat, a kolejne spotkania, zapowiedzi i deklaracje nie przyniosły realnych efektów. Jego zdaniem doraźna pomoc po klęsce niczego nie rozwiązuje, bo za rok sytuacja może się powtórzyć.
Dlatego sadownicy oczekują nie kolejnych obietnic, ale powszechnego i obowiązkowego systemu ubezpieczeń oraz realnego wsparcia inwestycji w zabezpieczenia, takie jak nawodnienie, zraszanie nadkoronowe czy siatki. Więcej informacji w kolejny artykule.
Za udostępnione materiały dziękujemy Łukaszowi Cielmie.
