Najpierw zima osłabiła pąki
Zdaniem dr Wojciecha Kukuły za rozmiar start nie odpowiadają tylko przymrozki. Już wcześniej było widać, że po zimie podstawy pąków są uszkodzone. To zdecydowanie osłabiło ich kondycję.
Do tego doszły cztery noce z przymrozkami, z którymi sadownicy mierzyli się od niedzieli. Na pełną ocenę szkód po nocy ze środy na czwartek jest jeszcze za wcześnie, ale doradca nie ma wątpliwości, że część zawiązków, które jeszcze dawały nadzieję, mogła zostać mocno uszkodzona.
To był najgorszy możliwy układ
Ostatnie dni przyniosły przymrozki radiacyjno-adwekcyjne. To połączenie dwóch zjawisk: napływu zimnych mas powietrza i silnego wypromieniowania ciepła z gruntu w nocy. Dla sadów to najtrudniejszy scenariusz.
Taki układ sprawia, że zawodzą nawet te metody ochrony. Dotyczy to także zraszania nadkoronowego, jeśli warunki są skrajne albo system został uruchomiony zbyt późno. Jak podkreśla doradca, przy takich nocach kluczowe znaczenie miał mokry termometr, a nie tylko zwykły odczyt temperatury.
Sucha gleba dołożyła sadom drugi cios
Również susza zrobiła swoje. dr Wojciech Kukuła zwraca uwagę, że sucha gleba szybciej się wychładza i słabiej oddaje ciepło nocą. Gdy brakuje wody, w profilu glebowym nie ma bufora, który w normalnych warunkach pomaga ograniczać spadki temperatury przy gruncie.
To właśnie dlatego tam, gdzie wcześniej włączono nawodnienie podkoronowe lub nadkoronowe i gleba zdążyła zgromadzić wodę oraz ciepło po słonecznych dniach, sytuacja wygląda dziś nieco lepiej. W takich miejscach straty nadal są, ale rośliny miały choć minimalnie lepsze warunki do przetrwania chłodnych nocy.
Po przymrozkach
Jeśli przymrozki nie zniszczyły całkowicie szansy na plon, konieczna jest regeneracja. Tam, gdzie warunki już na to pozwalają, warto myśleć o rozwiązaniach wspierających regenerację, utrzymanie zawiązków i ograniczenie ordzawień po silnym stresie. Chodzi o preparaty oparte na giberelinach, algach i aminokwasach. W sadach pestkowych dochodzi jeszcze presja chorób bakteryjnych.
Zabiegi regneracyjne można łączyć z ochroną fungicydową w sadach, gdzie było zraszanie nadkoronowe. W sadach bez takich instalacji fungicydy można zostawić do przyszłego tygodnia.
Doradca zwraca też uwagę na proheksadion wapnia. Zastosowany w drugim kroku po giberelinach, może pomóc ograniczyć opadanie zawiązków po uszkodzeniach przymrozkowych.
