Wszyscy są świadomi ogromnych strat
Jakie straty wyrządziły cztery noce z przymrozkami, z którymi mierzyliśmy się w tym tygodniu? Niezależnie od dokładnej skali, w każdym z sadowniczych gatunków wiemy, że są one ogromne. Wiedzą to także samorządowcy związani z branżą sadowniczą. Jednym z nich jest wicemarszałek województwa świętokrzyskiego, który apeluje o jak najszybsze działanie ministerstwa i rządu.
Grzegorz Socha pisze w mediach społecznościowych, że przedstawiciele resortu rolnictwa, z ministrem Stefanem Krajewskim na czele, powinni natychmiast pojawić się w regionach sadowniczych – sandomierskim czy grójeckim – i zobaczyć skalę strat po kolejnych nocach przymrozków.
Stan klęski żywiołowej?
Samorządowiec podkreśla, że jest to klęska dla tysięcy rodzin żyjących z rolnictwa. Potrzebne są natychmiastowe komisje szacujące straty, uproszczone procedury, szybkie odszkodowania i konkretne wsparcie finansowe. Pojawiła się także sugestia wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Teoretycznie jest to możliwe. Zgodnie z przepisami o stanie klęski żywiołowej przymrozki mogą zostać uznane za klęskę naturalną, ponieważ jej definicja obejmuje ekstremalne zjawiska atmosferyczne.
Potrzebne rozwiązania systemowe
Polityk uważa, że jeśli trzeci rok z rzędu powtarzają się przymrozki, trzeba wdrożyć rozwiązania systemowe: ubezpieczenia, dopłaty do zabezpieczeń przeciwprzymrozkowych (zbiorniki retencyjne, maszyny, osłony) i realny plan reagowania kryzysowego.
W tym miejscu warto odwołać się do materiału, jaki nagrał niedawno Łukasz Cielma (Cielmus). Ostrzegał w nim przed corocznymi „jałmużnami” od państwa. Podobnie jak Grzegorz Socha, Łukasz Cielma stwierdził, że branża potrzebuje wspomnianych rozwiązań systemowych, czyli przede wszystkim możliwości ubezpieczania upraw na „cywilizowanych” warunkach. Podkreślał, że sadownicy w zdecydowanej większości nie są roszczeniowi i nie oczekują ciągłych rekompensat. Ostrzegał również przed potencjalnym konfliktem społecznym na linii miasto–wieś.
