Pierwsze pokolenie sadowników
Marta i Tomasz Sokołowscy uprawiają jabłonie od 20 lat. Pierwsze nasadzenia zostały już wymienione. Przygodę z sadownictwem zaczynali jednak od zera i nierzadko uczyli się na własnych błędach. Są pierwszym pokoleniem sadowników w swojej rodzinie.
Dotychczas owoce z gospodarstwa trafiały przede wszystkim na rynki hurtowe, głównie na krakowskie Rybitwy. Część sprzedawano na miejscu. Jak zaznacza pani Marta, znaczenie rynków hurtowych i możliwości sprzedaży na nich są coraz mniejsze.
Media społecznościowe i promocja gospodarstwa
W tym sezonie zdecydowali się założyć profil gospodarstwa na Facebooku.
– Trudno mi znaleźć przyczynę, to po prostu „samo wyszło”. Chodzi nam przede wszystkim o zwiększenie naszej rozpoznawalności pod względem lokalnej sprzedaży. Gospodarujemy 18 km od Częstochowy, a w sąsiedztwie nie ma sadów i tutaj ma to sens – wyjaśnia pani Marta.
Jak dodaje, kolejnych sadów już nie zamierzają sadzić. Chcą dobrze sprzedać to, co wyprodukują. Małżeństwo w pełni zgadza się ze stwierdzeniem, że w dzisiejszych czasach nie sztuką jest wyprodukować owoce, ale dobrze je sprzedać.
Jeśli chodzi o samą sprzedaż, faktem jest, że konsument, który dostaje owoce o klasę lepsze od tych, które widzi w markecie, wraca. Pani Marta dodaje, że ma klientów, którzy od czasu do czasu przyjeżdżają do niej po jabłka z Częstochowy. Ktoś powie, że to tylko 18 km... Jednak w czasach tysięcy marketów i wygodnych zakupów to zdecydowanie rzadkość.
Sklep bez sztywnych godzin otwarcia
Na podwórku jest sklep, ale nie działa on w określonych godzinach. W ciągu tygodnia zazwyczaj ktoś jest na miejscu i może sprzedać owoce.
– U nas panuje taka niepisana zasada, że gdy brama jest otwarta, to można wjeżdżać i kupować – dodaje nasza rozmówczyni.
Nad owocami w sklepie wiszą wyróżnienia zdobyte w konkursach „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”, organizowanych przez KRUS, ale także w konkursie na najbardziej estetyczne gospodarstwo.
Rozważają sprzedaż wysyłkową
Małżeństwo nie rozważa tłoczenia soków czy wyrobu innych przetworów. Przyznają jednak, że prawdopodobnie będą wysyłać więcej paczek z owocami. Sprzedaży wysyłkowej sprzyja, po pierwsze, bardzo rozwinięta sieć paczkomatów, a po drugie – krótki czas dostawy w całym kraju. Pytań ze strony klientów przybywa, a to najważniejszy sygnał, żeby odpowiedzieć na ten popyt.
W gospodarstwie – obok jabłek i gruszek – uprawia się także kapustę pekińską, którą oczywiście również można kupić w sklepie. Co ciekawe, ostatnio to właśnie to warzywo wysłano w paczce do klienta.
