W sadownictwie jest jak na giełdzie papierów wartościowych. Środki produkcji i opakowania najlepiej kupować, gdy są okresowo tańsze. Tak jest teraz ze skrzyniopaletami.
W trakcie zbiorów wielu sadowników decydowało się na zakupy skrzyniopalet na ostatnią chwilę. Na przykład plonowanie odmiany Red Jonaprince przewyższało oczekiwania. W efekcie biznes wyczuli producenci opakowań. Ceny wzrosły o kilkadziesiąt złotych z „letniego” poziomu 120–130 zł/szt. Fakt, że wykorzystali koniunkturę, nie powinien nas dziwić. Niemniej dziś na rynku jest już znacznie spokojniej.
170, a maksymalnie nawet 180 zł/szt. – to najwyższe październikowe oferty za nowe drewniane skrzyniopalety. Nie wiemy, czy ktoś faktycznie tyle płacił, ale wiemy, że popyt był bardzo duży. Producenci opakowań cieszyli się ze „żniw” i w wywiadach przyznawali, że przez kilka tygodni września i października byliby w stanie sprzedać każdą ilość.
Przyjmijmy, że jesteśmy miesiąc po zbiorach. Z rekordowego popytu nie zostało już ani śladu, a na placach firm na właścicieli czekają nowe opakowania. Oferty na początku grudnia to najczęściej dość wąski zakres 140–150 zł/szt. Niewykluczone, że po nowym roku będzie je można kupić jeszcze o 10 czy 20 zł taniej. Po raz kolejny to początek roku kalendarzowego będzie najlepszym momentem na ich zakup.

