liść porzeczki
StoryEditorMateriał promocyjny

Acetamipryd w porzeczkach. Trzymamy się faktów i obalamy mity

Data:  19 marzec 2025Autor:
19 marzec 2025
Stosowanie acetamiprydu w porzeczkach budzi ogromne emocje wśród plantatorów. W sieci i w rozmowach krążą dziesiątki nieprawdziwych informacji. Dziś postaramy się wyjaśnić szereg niedomówień i przy okazji obalić kilka mitów.

Porzeczki, acetamipryd i nieporozumienia


Ograniczenie maksymalnego, dopuszczalnego poziomu pozostałości dla acetamiprydu w owocach porzeczki wywołało niemałe zamieszanie w branży (czarnej, czerwonej i białej). Zacznijmy od faktów, zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej nr 2025/158 z 29 stycznia, poziom ten dla porzeczki wynosi 0,01 mg/kg. Jest więc na granicy oznaczalności.
Na unijnych stronach, wyszukując maksymalne dozwolone pozostałości nadal zobaczymy dziś liczbę 2,00 mg/kg. Nie zmienia to faktu, że decyzja KE jest ostateczna, a przepisy wejdą w życie 19 sierpnia tego roku. Polskie programy ochrony roślin były redagowane zanim przepis wszedł w życie, stąd nieporozumienia, z którymi zgłaszają się do nas plantatorzy porzeczek. Dziś odbędzie się w tej sprawie specjalne spotkanie w Ministerstwie Rolnictwa.
Warto rozwiać kilka z nich. NIE JEST PRAWDĄ, ŻE:

  • można stosować produkty z acetamiprydem zgodnie ze starą etykietą

  • wspomniany poziom pozostałości „dogadali” ze sobą właściciele zakładów przetwórczych w Polsce


porzeczki czarneOchrona porzeczek, co na to eksperci?


Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Instytutem Ogrodnictwa. Jak podkreślają nasi rozmówcy, mają w tej sprawie istne „urwanie głowy” i setki telefonów od plantatorów. Tak niski poziom pozostałości acetamiprydu to ogromny problem. – Substancja jest przystępna cenowo, wszechstronna i skuteczna, oczywiście jeśli „nasze” szkodniki nie mają na nią odporności – mówi nam mgr Damian Gorzka.
Dopytujemy eksperta o stosowanie substancji i zalecenia płynące z zakładów przetwórczych o nie wykonywanie zabiegów produktami opartymi na acetamiprydzie, z którymi sam się nie zgadza. – Najpierw musimy wykonać badania, aby potwierdzić czy i kiedy plantatorzy mogą lub nie mogą wykonywać zabiegów licznymi produktami, a dopiero potem wysyłać do nich tego typu informacje – twierdzi stanowczo.
– Pamiętajmy, że nowe, obniżone pozostałości tytułowej substancji dotyczą nie tylko porzeczek, ale także malin i borówek. Będziemy musieli szukać nowych rozwiązań w ochronie, a to będzie trudne ze względu na brak nowych rejestracji. Produkty wspomagające wymagają większej liczby zabiegów, a ich efektywność nie zawsze jest zadowalająca. Zabieg acetamiprydem wykonany nawet przed kwitnieniem najprawdopodobniej wykaże w badaniu owoców pozostałości substancji. Sytuacja jest bardzo poważna, a skuteczna ochrona staje się niesłychanie trudna... – wyjaśnia Tomasz Domański (Agrosimex).
To nie koniec problemów. Wyzwanie stoi także przed producentami środków ochrony, które miały rejestrację w porzeczce. Trzeba przecież stworzyć nowe etykiety. Wszystko dzieje się w najgorszym możliwym momencie, czyli na starcie wegetacji. Być może gatunek zniknie z etykiet. W tej kwestii to na razie jedynie przypuszczenia i potrzebujemy na to dokładnych badań.
Również najwięksi odbiorcy owoców w pewnym sensie „dolewają oliwy do ognia”. Duża niemiecka sieć marketów zapowiada, że być może będzie wymagać zerowych pozostałości acetamiprydu w przypadku świeżych malin. To z kolei ogromne wyzwanie z punktu widzenia ochrony malin przed kwieciakiem malinowcem.

Kto jest winny?


W całej sprawie nie brakuje także teorii spiskowych, w których to branża przetwórcza ma być winna całemu problemowi. Ma to wynikać z chęci mieszania importowanych owoców z naszymi, które mają nie mieć pozostałości acetamiprydu. Chociaż przetwórcy mają swoje na sumieniu, to powyższą historię powinniśmy włożyć między bajki. Omawiane przepisy przyszły z Brukseli i wszyscy muszą się do nich dostosować. Od producenta środków ochrony, przez plantatora i doradcę, aż po mroźnię.
23. styczeń 2026 00:33