Liczył na 10 ton malin, zbierze około 5
Zbiory malin letnich powoli zbliżają się do końca. Na Lubelszczyźnie ten sezon trudno jednak uznać za udany. Najpierw przyszły wiosenne przymrozki, później upały, które osłabiły rośliny oraz pogorszyły ilość i jakość owoców.
– Zakładałem plon rzędu 10 ton z hektara, ale niestety myślę, że w tym roku nie zbiorę nawet połowy tej ilości – mówi Łukasz Cielma, plantator malin z Lubelszczyzny, prowadzący kanał na YT Cielmus Lubelski Sadownik.
Jak wyjaśnia, na dobrze utrzymanych plantacjach Glen Ample może dawać nawet 15–17 ton owoców z hektara. Plantator od początku brał jednak pod uwagę trudniejszy sezon, dlatego zakładał wynik na poziomie około 10 ton. Rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej pesymistyczna.
– Myślę, że w tym roku można mówić o wydajności rzędu 5 ton z hektara. Moja plantacja jest zadbana, krzewy mają dobrą witalność i wzrost, ale niestety… Taki mamy rok, taki mamy klimat – przyznaje.
Co więcej, w wielu gospodarstwach sytuacja jest jeszcze gorsza. Niskie plony zaskoczyły nawet plantatorów, którzy po zadbanych i dobrze zapowiadających się plantacjach spodziewali się znacznie lepszych zbiorów.
Dobre ceny, mało klasy ekstra
Aktualnie ceny malin wynoszą 16 zł/kg za maliny w klasie PW, 17 zł/kg za pierwszą klasę oraz 18 zł/kg lub więcej za klasę ekstra. Ceny mogą więc zadowalać. Problem w tym, że najlepszych owoców jest niewiele.
– Owoców spełniających wymagania klasy ekstra jest bardzo mało. Przetwórcy nie kupili ich tyle, ile potrzebowali – zauważa plantator.
W branżowych rozmowach pojawiają się już przewidywania, że maliny jesienne mogą być droższe od letnich. Ale i tu nie brakuje znaków zapytania.
Prawie sierpień, a maliny jeszcze nie kwitną
Wiele plantacji późnych odmian malin jesiennych pod koniec lipca nie rozpoczęło jeszcze kwitnienia. Przy tak dużym opóźnieniu pierwsze owoce mogą pojawić się dopiero w drugiej połowie września.
– Załóżmy, że maliny zakwitną 15 sierpnia. Zbiory późnych odmian jesiennych rozpoczniemy może w połowie albo dopiero pod koniec września. A jeżeli w październiku przyjdą przymrozki, czasu na zbiór zostanie bardzo mało – wyjaśnia plantator.
Import trwa mimo wysokich cen
Owoce trafiają do Polski również z zagranicy. Jak zaznacza plantator, import trwa od początku lipca, między innymi z Ukrainy i Bułgarii.
Łukasz Cielma zwraca uwagę na liczne samochody z bułgarskimi tablicami rejestracyjnymi, które widuje pomiędzy lokalnymi przetwórniami. – Umiemy połączyć kropkę z kropką, ale wiadomo, nikomu niczego nie udowodniono. Można sobie tylko gdybać. Na pewno jednak maliny są sprowadzane z zagranicy – dodaje.
Pracownicy przyjeżdżają i odjeżdżają
Mała ilość owoców oznacza problem nie tylko dla właścicieli plantacji. Również pracownicy nie zarabiają tyle, ile zakładali przed rozpoczęciem zbiorów. W gospodarstwie Łukasza Cielmy rąk do pracy jest więcej, niż potrzeba przy obecnym plonie. Plantator szuka więc dla swoich pracowników dodatkowego zajęcia w innych gospodarstwach. Nie wszędzie sytuacja wygląda jednak lepiej. – Pracownicy przyjeżdżają na plantację i odjeżdżają, bo ilość malin, a przez to i zarobki ich nie zadowalają. Jadą w inne miejsce, myśląc, że tam będzie lepiej, a przeważnie jest jeszcze gorzej – relacjonuje.
Maliny letnie kończą się, jesiennych jeszcze nie ma
Według plantatora zbiory malin letnich potrwają jeszcze około 10 dni. W jego gospodarstwie maliny jesienne mogą być zbierane dopiero około 15–20 września. – Malin wysokiej jakości na pewno będzie brakowało. Na rynkach hurtowych powinny drożeć z dnia na dzień – przewiduje Łukasz Cielma.
Ceny mogą zatem rosnąć, ale dla wielu producentów będzie to marne pocieszenie. Bo cóż z dobrej stawki, skoro po przymrozkach i upałach owoców zostało o połowę mniej, niż miało być?
