Nadchlorany ponad dopuszczalny poziom
W zgłoszeniu RASFF podano dwa wyniki badań mrożonych malin z Ukrainy. W pierwszym przypadku zawartość nadchloranów wyniosła 0,13 ± 0,07 mg/kg, w drugim 0,119 ± 0,024 mg/kg. Maksymalny poziom wynosi 0,05 mg/kg. Oznacza to wyniki około 2,4–2,6 razy wyższe od dopuszczalnego poziomu. Towar wrócił do nadawcy.
Polska, Ukraina i... Bułgaria. Co właściwie oznaczają te oznaczenia?
Bardzo ciekawe, choć dość zawiłe, są natomiast oznaczenia dotyczące krajów i podmiotów związanych z tą partią. Nie ulega wątpliwości, że maliny pochodziły z Ukrainy i były przeznaczone do dystrybucji w Polsce. W zgłoszeniu pojawia się jednak również Bułgaria, ale wyłącznie z oznaczeniem „operator”. Oznacza to, że w łańcuchu handlowym tej partii uczestniczył również podmiot z Bułgarii. Jaką pełnił rolę? Tego nie wiemy. Nie możemy więc na tej podstawie stwierdzić, że maliny jechały przez Bułgarię ani że to właśnie bułgarska firma była importerem. Pewne jest natomiast jedno – towar pochodził z Ukrainy i miał trafić do Polski.
Import trwa
To kolejny przykład, który przypomina, że temat importu ukraińskich malin nie skończył się wraz z poprzednimi sezonami i dyskusją o wpływie dużych dostaw na polski rynek. Towar nadal trafia do Polski, a wraz z nim kontrolowane są kolejne partie. Pytanie oczywiście brzmi, czy tych kontroli jest wystarczająco dużo – ale to już temat na osobną dyskusję.
Co ciekawe, nie jest to jedyne zgłoszenie Polski dotyczące mrożonych owoców z Ukrainy, które pojawiło się w ostatnich dniach w systemie RASFF. 24 sierpnia Polska odrzuciła partię jagód z Ukrainy z powodu braku oryginału urzędowego świadectwa. Towar został zatrzymany na granicy i zwrócony do nadawcy. Zaledwie trzy dni wcześniej, 21 sierpnia, pojawiło się kolejne polskie zgłoszenie dotyczące ukraińskich jagód – tym razem powodem była nieprawidłowa certyfikacja. Również ta partia nie została wprowadzona na rynek i została zwrócona do nadawcy.
