Najpierw zwiad, później nocna kradzież
Sezon malinowy trwa, a wraz z nim pojawiają się tacy „miłośnicy” owoców, którzy nie zamierzają za nie płacić. Jedna z plantatorek poinformowała o nocnej próbie kradzieży owoców. Do zdarzenia doszło w kraśnickim zagłębiu malinowym, ale administracyjnie w powiecie opolskim. Nasza rozmówczyni informuje, że padała ofiarą złodziei owoców nie pierwszy raz. Ta sprawa od razu została zgłoszona na policję.
Jak wynika z jej relacji, sprawcy najpierw odwiedzili plantację w ciągu dnia i ocenili jakość malin. W nocy wrócili już z przygotowanym sprzętem – między innymi z taczką, którą zamierzali wywieźć zebrane owoce. Mieli także czołówki, żeby móc sprawnie zrywać maliny po zmroku. Nie zapomnieli też o kominiarkach, żeby nikt ich nie rozpoznał. Z przymrużeniem oka możemy więc mówić o świetnie przygotowanych do akcji „zawodowcach”…
Na kilkusekundowym nagraniu widzimy trzy duże plastikowe pojemniki na taczce. Co więcej, złodzieje zrywali owoce do łubianek zawieszonych na paskach, a przynajmniej tak można wnioskować z nagrania. Można więc przypuszczać, że kradzież zaplanowano z myślą o sprzedaży owoców w skupie. Aktualne ceny malin klasy ekstra wynoszą około 13,00 zł/kg. Ile zarobili dwaj przestępcy podczas niedokończonej akcji? Nieważne. Ważne, żeby ponieśli konsekwencje prawne.
Ucieczka na widok właścicielki
Niezły plan jednak się nie powiódł. Na widok właścicielki złodzieje uciekli z plantacji. Nagrania z monitoringu udostępnione przez plantatorkę nie pozwalają dokładnie rozpoznać twarzy. Charakterystyczne sylwetki i sposób poruszania się mogą jednak pomóc ustalić, kto chciał ukraść cudze maliny.
Sprawcy pozostawili na miejscu dwa płaszcze oraz taczkę. Właścicielka napisała, że przedmioty mogą zostać odebrane, zanim nagrania z monitoringu w lepszej jakości trafią do służb.
