W sadach rośnie presja mszyc
W większości sadów dominuje mszyca jabłoniowa, co nie budzi aż tak dużego niepokoju. Są jednak także takie kwatery, gdzie nadal można znaleźć sporo pędów z koloniami mszycy jabłoniowo-babkowej.
Tam, gdzie mszyca jabłoniowo-babkowa mocniej dokucza, przyczyna zwykle leży we wcześniejszych zabiegach. Najczęściej chodzi o zbyt małą dawkę, zbyt dużą prędkość podczas zabiegu albo złą technikę opryskiwania. Trzeba też pamiętać, że tam, gdzie przymrozki ograniczyły plon, ochrona często była słabsza. Stąd również może wynikać większa presja. W sadach, gdzie wcześniejsze zabiegi zostały wykonane prawidłowo, obecnie najczęściej obserwujemy tylko mszycę jabłoniową, czyli tak zwaną zieloną.
Trzeba pamiętać, że młode przyrosty cały czas rosną. To będzie sprzyjało pojawianiu się mszyc na wierzchołkach pędów. Dlatego właśnie teraz jest dobry moment na wykonanie zabiegów aficydami.
Przy zabiegach na mszyce trzeba pamiętać o trzech sprawach. Po pierwsze, zabieg musi być wykonany dokładnie. Po drugie, nie wolno jechać zbyt szybko. Po trzecie, trzeba zastosować większą ilość cieczy użytkowej na hektar. Do tego warto dodać zwilżacz. Te trzy elementy bardzo mocno poprawiają skuteczność działania aficydów. Sam wybór środka nie wystarczy, jeśli zabieg zostanie wykonany zbyt szybko albo niedokładnie.
Powinniśmy już myśleć o zabiegach na owocówkę
To jest już moment, kiedy trzeba przygotować zabieg przeciwko owocówce jabłkóweczce. Termin nie wypada wszędzie tak samo, bo zależy od przebiegu temperatur w danym rejonie. Na południu Polski ten moment już nadszedł. Podobnie jest na zachodzie kraju. Z rozmów z sadownikami z Wielkopolski wynika, że tam próg również został już osiągnięty.
Termin zabiegu wyznacza suma stopniodni. Ochronę należy planować wtedy, gdy wartość ta mieści się w przedziale od 90 do 110. W rejonie Zwolenia i Wilgi po wczorajszym dniu, czyli 2 czerwca 2026 roku, suma stopniodni przekroczyła poziom 90. To oznacza, że także w tym rejonie trzeba już przygotować się do zabiegu.
To jest dobry moment także z punktu widzenia pogody. Pod koniec tygodnia zapowiadane są niewielkie opady, lokalne burze i wiatr. Dlatego lepiej nie odkładać ochrony i zrobić to teraz, zanim warunki się pogorszą. W sadach, gdzie mamy zawiązki, zalecałbym Coragen. W sadach, gdzie owoców nie ma, część sadowników będzie wybierała Mospilan i takie rozwiązanie również można zastosować. Niezależnie od wybranego rozwiązania bardzo dużo zależy od techniki oprysku. Także w tym przypadku warto dodać zwilżacz i nie jechać zbyt szybko. Chodzi o dobre pokrycie drzew.
Jeżeli w sadzie trzeba równocześnie zwalczać mszyce, ochronę przeciwko owocówce można połączyć z zabiegiem na mszyce i wykonać oba podczas jednego przejazdu.
