Najważniejsze założenie nowych przepisów jest takie, że na etykiecie dotyczącej ceny towaru konsument musi zobaczyć informację, jaka była jego najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni. Zatem w założeniu wyeliminuje to wszystkie nieuczciwe promocje, z którymi mamy do czynienia w sprzedaży detalicznej. Chodzi na przykład o kilkudziesięcioprocentowe obniżki cen produktów na promocji, które dzień wcześniej specjalnie podniesiono.
Jak dyrektywa będzie działać w przypadku jabłek? Przykładowy sprzedawca nawet informując o rzekomej promocji, będzie musiał pod ceną podać informację o najniższej cenie z 30 ostatnich dni. Czyli jabłka o 50% tańsze (obniżka z 4,00 do 2,00 zł/kg) będzie wiązała się z informacją, że najniższa cena w ostatnim czasie wyniosła (na przykład) 1,79 zł/kg. Więc o nie ma tu żadnej promocji, a jedynie sztuczne zawyżenie ceny przed jej wprowadzeniem.
Jednak pierwsze dni nowego roku pokazują, że przedsiębiorcy już próbują omijać prawo. Zamiast „promocji” znajdziemy „okazje”. Zamiast informacji o „najniższej cenie”, informacje o „cenie początkowej” i tak dalej. Kary za niestosowanie się do przepisów są niskie, więc sprzedawcy starają się do nich stosować na swój sposób.
Przepisy rozporządzenia wynikającego z wytycznych Brukseli nakazują między innymi, że cenę, cenę jednostkową lub informację o obniżonej cenie sprzedawca musi uwidocznić na danym towarze, bezpośrednio przy towarze lub w jego bliskości. Miejsce to musi być ogólnodostępne i dobrze widoczne. Wszystko po to, aby konsumenci mogli lepiej porównywać ceny i mieli szerszy dostęp do informacji. Rozporządzenie weszło w życie 1 stycznia 2023 roku. Warto zaznaczyć, że nie jest to inicjatywa resortu, a jedynie wdrożenie w życie unijnej dyrektywy Omnibus.

