Sad24
StoryEditor

100 zł za wniosek i żadnej gwarancji. Sadownicy liczą koszty zatrudniania cudzoziemców

Data:  21 marzec 2026Autor:
21 marzec 2026

Każdy wniosek o zezwolenie na pracę sezonową kosztuje 100 zł. Problem w tym, że opłata jest pewna, a wynik już nie. Sadownicy składają czasem po kilka wniosków naraz. Gdy część spraw kończy się odmową, koszt szybko rośnie.

Każdy wniosek o zezwolenie na pracę sezonową kosztuje 100 zł. Problem w tym, że opłata jest pewna, a wynik już nie. Sadownicy składają czasem po kilka wniosków naraz. Gdy część spraw kończy się odmową, koszt szybko rośnie.

100 zł znika od razu

W ostatnim czasie bardzo często słyszymy od sadowników, że nie do końca „podobają im się” zmiany w zatrudnianiu cudzoziemców. Jeśli chcą złożyć wniosek o zezwolenie na pracę sezonową, muszą zapłacić 100 zł. Wiele spraw kończy się odmową albo odpada na etapie formalnym (z różnych powodów, ale o tym mowa będzie później).

Jak to wygląda? Gospodarstwo potrzebuje kilku pracowników, więc składa kilka wniosków. Każdy kosztuje 100 zł. W teorii – niezbyt wygórowana kwota. Ale jeśli połowa z nich nie kończy się wydaniem zezwolenia, robi się z tego spora suma. Dziesięć nieskutecznych wniosków to już 1000 zł.

Błąd we wniosku kosztuje

Nowe zasady oznaczają więcej dokumentów i więcej miejsc, w których można się potknąć. Wystarczy brak załącznika, problem z podpisem albo błąd we wniosku i sprawa zaczyna się komplikować. Najpierw jest wezwanie do uzupełnienia, a jeśli braki nie zostaną poprawione w terminie, sprawa zostaje bez rozpoznania.

Dwa lata wstecz mogą zablokować pracownika

Jednym z ważniejszych problemów jest dziś także wcześniejsza historia cudzoziemca związana z pobytem i pracą w Polsce. Jeśli wcześniej dostał dokument uprawniający do pracy, wjechał do Polski, ale tej pracy tutaj nie podjął, może to być podstawą do odmowy kolejnego zezwolenia.

Sam przepis miał uderzać w osoby, które wykorzystywały polskie dokumenty tylko do wjazdu do strefy Schengen, a potem wyjeżdżały dalej. Natomiast sadownicy zwracają uwagę, że powodów mogło być więcej. Zmiana pracodawcy, choroba czy inne sytuacje losowe to w gospodarstwach nic wyjątkowego. Problem zaczyna się wtedy, gdy urząd patrzy na taki przypadek zbyt „formalnie”.

Nie tylko pracownik, także gospodarstwo

Kłopot nie zawsze leży po stronie cudzoziemca. Problemy z wydaniem zezwolenia mogą wynikać także z sytuacji samego pracodawcy. W grę wchodzą między innymi zaległości w składkach, wcześniejsze kary za nielegalne zatrudnianie albo brak realnych podstaw do powierzenia pracy.

Sama akordówka nie wystarczy

Druga grupa problemów dotyczy wynagrodzenia wpisanego we wniosku. W sadownictwie i na plantacjach akord jest czymś naturalnym, ale sam akord nie załatwia sprawy. We wniosku trzeba wskazać najniższe wynagrodzenie w stawce godzinowej albo miesięcznej.

Jeśli wpisana kwota będzie zbyt niska, urząd może uznać, że cudzoziemiec nie będzie w stanie utrzymać się w Polsce. To otwiera drogę do odmowy. Sam nocleg też nie rozwiązuje sprawy. Z punktu widzenia urzędu czy konsula pracownik ma mieć środki na życie i na powrót do kraju.

Koszt jest pewny, pracownik już nie

Dziś przy zatrudnianiu cudzoziemców nie wystarczy znaleźć chętnych do pracy. Trzeba jeszcze bezbłędnie przejść całą procedurę, pilnować terminów, dokumentów i warunków zatrudnienia. Inaczej kilka wniosków bardzo szybko zamienia się w kilkaset złotych straty.

Właśnie dlatego ten temat pojawia się dziś bardzo często. A weźmy jeszcze pod uwagę, że mamy wiosnę. Im bliżej do zbiorów, tym pewnie dyskusji na ten temat będzie więcej. 100 zł za wniosek to nie jest największy problem. Problem zaczyna się wtedy, gdy opłata jest obowiązkowa, a zezwolenia nadal nie ma.

 

21. marzec 2026 18:17