Sad24
StoryEditorceny jabłek

Po przymrozkach sadownicy chcą 4 zł za jabłka. Handel odpowiada: rynek tego nie przyjmie

Data:  07 maj 2026Autor:
07 maj 2026

Po przymrozkach część sadowników podniosła oczekiwania cenowe nawet do 3,00–4,00 zł/kg, ale firmy handlowe studzą nastroje. Zwracają uwagę, że popyt się nie zmienił, za chwilę ruszy konkurencja ze strony truskawek i nowalijek, a jabłek w Polsce i Europie nadal jest więcej niż przed rokiem. Tak twierdzi strona handlująca.

Po przymrozkach część sadowników podniosła oczekiwania cenowe nawet do 3,00–4,00 zł/kg, ale firmy handlowe studzą nastroje. Zwracają uwagę, że popyt się nie zmienił, za chwilę ruszy konkurencja ze strony truskawek i nowalijek, a jabłek w Polsce i Europie nadal jest więcej niż przed rokiem. Tak twierdzi strona handlująca.

Oczekiwania cenowe po przymrozkach

W tym tygodniu najlepiej widać zderzenie interesów dwóch stron jabłkowych transakcji. Sadownicy po wielu miesiącach marazmu w handlu chcą wykorzystać przymrozki na swoją korzyść i sprzedać ostatnie partie po wyższych cenach. Pisaliśmy już o apelach o wstrzymanie się ze sprzedażą i o oczekiwaniach rzędu 3,00 czy 4,00 zł za każdy kilogram jabłek. Takie podejście nie dziwi także przedsiębiorców, którzy nierzadko mają własne sady i dobrze znają koszty produkcji.

W kolejnych rozmowach krytykują jednak tak wysokie oczekiwania cenowe sadowników. Podają przy tym szereg argumentów, chociaż jednocześnie twierdzą, że są w stanie płacić nieco więcej. Dziś spoglądamy na polski i europejski handel nieco szerzej. Oto argumenty drugiej strony transakcji.

Przede wszystkim nie zmienił się popyt

Jak przekonuje pierwszy z naszych rozmówców, od strony konsumenta nic szczególnego się nie zmieniło. Nie było wydarzenia na miarę pandemii, które podniosłoby popyt na jabłka do rekordowego poziomu.

– Mówiąc brutalnie, przymrozki nie były problemem konsumentów w Polsce, w Kazachstanie, w Rumunii czy na Węgrzech. Nadal oczekują oni owoców w przystępnych cenach. Tego samego oczekują firmy współpracujące z nami. To pierwszy znaczący hamulec przed dużo wyższymi oczekiwaniami cenowymi ze strony sadowników – mówi Dominik Dobrosz z Platinum Fruits.

Podwyżki? Tak, ale z głową

– Nie rozumiem tego buntu w środowisku, który przyszedł z dnia na dzień. Sam mam sad i też chciałbym sprzedać drożej. Przymrozki mogą być impulsem do podwyżek rzędu 20–30 groszy na kilogramie, ale nie do oczekiwania trzykrotności ceny rynkowej. Uważam, że da się pogodzić obie strony tuż poniżej poziomu 2,00 zł/kg do sortowania, ale nadal musimy być konkurencyjni. Mogę płacić i 4,00 zł za wagę, ale tylko wtedy, gdy będę miał klienta przy takiej cenie. Porównywanie do ubiegłego sezonu też nie jest na miejscu, bo wtedy w komorach było znacznie mniej jabłek – mówi nam Tomasz Dąbrowski z Perfect Fruits.

Owoce to nie tylko jabłka

Kolejny z naszych rozmówców podkreśla, że krajowe jabłka już wkrótce zaczną konkurować z truskawkami i nowalijkami. Co roku w drugiej połowie maja popyt na jabłka spada, a sprzedaż mocno zwalnia. Trudno z tym polemizować.

– Warto zastanowić się, czy jeśli teraz nie sprzedamy jabłek, to za miesiąc sprzedamy ich dwukrotnie więcej, gdy popyt spadnie jeszcze bardziej – pyta retorycznie Marek Grzyb z Fruit Family.

Tanie jabłka na zachodzie

W kolejnych publikacjach o zapasach jabłek nieraz informowaliśmy, że są one dużo większe niż rok temu. Pomijając dyskusję o dokładności szacunków, z większymi zapasami zgodzą się dziś wszyscy. Informowaliśmy również, że ceny w Niemczech są niższe niż w Polsce.

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że gdy ceny za jabłka do sortowania w Polsce przekroczą poziom 2,00 zł/kg, w pewnym momencie może zacząć się opłacać import z Europy Zachodniej. Patrząc historycznie, taki scenariusz nadal jest mało prawdopodobny. Mamy już jednak kilka przykładów, że import uruchamiano w sytuacji wyraźnych niedoborów w kraju.

07. maj 2026 11:43