Dwa słowa o niemieckich jabłkach? Dużo i tanio
Po raz kolejny niektórzy zaczną od pytania: „A co nas obchodzą Niemcy?”. Otóż obchodzą i to bardzo, szczególnie na wspólnym europejskim rynku. W minionym sezonie Niemcy były największym odbiorcą polskich jabłek. Jednak w tym sezonie, od września do lutego, kupiły od nas o 44% mniej jabłek niż rok wcześniej. To ogromny spadek, który potwierdzają grupy producenckie.
Z drugiej strony więcej sprzedaliśmy do Egiptu i Indii, co przełożyło się na większy całkowity eksport jabłek z Polski.
Ceny jabłek w Niemczech
Wróćmy do Niemiec. Dlaczego kupują od nas mniej? Przede wszystkim dlatego, że w ubiegłym roku mieli bardzo dobre zbiory. Dzięki temu niemieckie zapasy jabłek były na początku marca aż o 77% większe niż przed rokiem i były najwyższe od niemal 20 lat.
Ceny tamtejszych jabłek są niższe niż w Polsce. Kilogram wysortowanych jabłek kosztował w marcu, po przeliczeniu, średnio 2,04 zł. Jeżeli wysortowane jabłka sprzedawane są w okolicach kosztów produkcji, to ile z 48 centów zostaje sadownikowi po odjęciu kosztów produkcji i przechowania? Przy niemieckich kosztach pracy to pytanie retoryczne.
Ceny jabłek w Polsce
Po rynkowym zamieszaniu, które wynikło z wojny z Iranem, ceny jabłek spadły. Mocno osłabł także popyt, ponieważ grupy producenckie w obliczu niepewnej sytuacji w pierwszej kolejności sprzedawały własne jabłka, wstrzymując zakupy z zewnątrz. Czy można mieć o to pretensję? Raczej nie, ponieważ powstały po to, by dbać o interes swoich udziałowców. Niestety niestabilny polski rynek dodatkowo spotęgował skutki tych decyzji.
Marzec był z punktu widzenia sadowników bardzo słabym miesiącem w handlu. Finalnie nie zmniejszyły się jednak nasze wysyłki poza Unię Europejską. Równocześnie średnie ceny naszych jabłek także nie spadły. Utrzymały się na poziomie z lutego i wyniosły średnio 2,72 zł/kg.
