Wszyscy pytają i patrzą na Polskę
Polska jest największym producentem jabłek w Europie, więc nie powinno dziwić, że sytuacja w naszym kraju interesuje Niemców, Belgów czy Holendrów. Skutkami przymrozków interesują się także Hindusi, Egipcjanie i odbiorcy z rynków wschodnich. Na marginesie warto dodać, że nas również powinna interesować sytuacja w innych krajach Europy, ponieważ – czy nam się to podoba, czy nie – działamy na wspólnym rynku.
Liczne publikacje i doniesienia z ostatnich dni kwietnia bardzo szybko dotarły do krajów Beneluksu. Tamtejsze media branżowe cytują polskie portale i wypowiedzi dotyczące skali strat oraz wstępnych, jeszcze mało precyzyjnych szacunków mówiących o spadku plonów o 50–60% względem ubiegłego roku. Import jabłek z Polski, eksport gruszek do Polski, tranzyt i reeksport – na zachodzie nie brakuje firm, które żyją właśnie z takich transakcji. Dlatego temat tak często wraca tam w ostatnich dniach.
Holenderscy i belgijscy eksporterzy nie mają większych wątpliwości, że ostatni tydzień wpłynie na ceny w całej Europie. Są świadomi, że Polska odgrywa tu kluczową rolę, bo produkuje około 4 mln ton jabłek. Przymrozki wystąpiły także na Ukrainie, Białorusi i w Mołdawii, czyli w krajach odpowiadających łącznie za kolejne 2 mln ton. Handel jabłkami w nowym sezonie ma wyglądać zupełnie inaczej i w tej kwestii rozmówcy zachodnich mediów branżowych są zgodni.
Podwojenie cen jesienią 2026
– Zgodnie ze wstępnymi prognozami Polaków możemy założyć, że z europejskiej produkcji jabłek „wypadnie” co najmniej 2 mln ton – wylicza jeden z rozmówców holenderskiego portalu. To oznaczałoby spadek poniżej poziomu spożycia wynoszącego około 10 mln ton. W 2017 roku widzieliśmy podobną sytuację, gdy produkcja wyniosła około 9 mln ton. Wtedy deficyt rzędu 2 mln ton doprowadził do podwojenia cen, nawet dla zapasów z poprzedniego sezonu.
Krajowi i zagraniczni eksperci nadal zwracają uwagę na duże ilości „starych” jabłek z ubiegłego sezonu, które są jeszcze dostępne na rynku. Ten czynnik dziś mocno ciąży handlowi i hamuje wzrost cen, mimo znacznie wyższych oczekiwań sadowników.
Problemy w Europie Wschodniej doprowadzą do znaczącego przetasowania w handlu. Dla coraz mniej rentownej produkcji jabłek w Europie Zachodniej to dobra wiadomość i nikt specjalnie tego nie ukrywa. Ktoś będzie musiał zaspokoić popyt na rynkach, których my nie będziemy w stanie zaopatrzyć.
Źródło: agf.nl
