Gali nie powinno być już na drzewach
Zbiory Gali w zasadzie powinny być już zakończone. Jedynie w sadach, w których zastosowano zabieg opóźniający zbiór, jeszcze trwają lub dopiero się rozpoczęły. Jeżeli Gala bez takich zabiegów nadal jest na drzewach, trzeba brać pod uwagę, że na owocach pojawiają się mikrospękania. W tym sezonie sadownicy robili dużo, żeby poprawić rozmiar Gali – intensywnie nawadniali, stosowali fertygację i nawożenie pozakorzeniowe potasem. Duże pęknięcia łatwo będzie wychwycić podczas zbioru czy sortowania. Większym problemem są te ledwo widoczne – one trafią do komór przechowalniczych. Gala to nadal nasza najważniejsza odmiana eksportowa na dalekie rynki, a podróż morska może trwać wiele tygodni. Przy wysokiej wilgotności i długim przechowywaniu każde takie uszkodzenie skórki może stać się miejscem rozwoju patogenów. Jeżeli obawiamy się mikrospękań, doradca poleca zastosowanie ochrony pozbiorczej w komorach chłodniczych.
Red Jonaprince – zbiory już trwają. Szampion za chwilę
W przypadku Red Jonaprince, w cieplejszych rejonach – między innymi w okolicach Wilgi, Sobień-Jezior i na ziemi sandomierskiej – zbiory już się rozpoczęły. Mamy dopiero 22 września, a w części sadów jędrność Red Jonaprince‘a wynosi około 6,5–7 kg, przy jednocześnie bardzo zaawansowanym rozkładzie skrobi. Co ciekawe, owoce mają już dużo cukru i całkiem dobry smak jak na ten moment sezonu.
– Jeżeli już teraz jabłka mają 6,5–7 kg jędrności, to szczerze mówiąc nie widzę tego, żeby Red Jonaprince mógł być zerwany w październiku, później długo przechowany, zapakowany i jeszcze wysłany na daleki rynek – mówi Marek Grzęda. Jeśli jabłka mają przetrwać przechowywanie i długi transport, nie można czekać ze zbiorem wyłącznie dlatego, że zwykle tę odmianę zazwyczaj rwało się później.
Szampion również szybko zbliża się do zbioru. W tym roku dobrze się wybarwia, a analiza jędrności i rozkładu skrobi wskazuje, że w wielu sadach w ciągu kilku dni otworzy się okno zbioru owoców przeznaczonych do długiego przechowywania.
Z Empire‘em sytuacja jest podobna. W wielu kwaterach owoce są dobrze wybarwione, a przy mniejszym plonie także dobrze wyrośnięte. Doradca ocenia, że pod koniec tygodnia w części sadów powinny rozpocząć się zbiory. W przypadku tej odmiany nie warto przeciągać terminu wyłącznie po to, żeby uzyskać jeszcze mocniejszy kolor. Przy zbyt późnym zbiorze mogą później pojawić się problemy podczas przechowywania, między innymi zbrązowienie i rozpad miąższu.
Golden Delicious – tu różnice są bardzo duże
Przy Golden Delicious też nie da się dziś podać jednego terminu dla całej Polski. Różnice między rejonami, a nawet poszczególnymi sadami, są zbyt duże. W okolicach Wilgi, gdzie straty przymrozkowe są stosunkowo niewielkie, już w miniony weekend trwały zbiory Goldena w młodszych sadach i kwaterach ze słabszym plonowaniem. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na północy kraju. W województwie kujawsko-pomorskim wegetacja jest opóźniona o kilka dni względem centralnej Polski. W sadach, które udało się ochronić przed przymrozkami, jest jeszcze czas na zabiegi związane z kontrolowanym opóźnieniem dojrzewania.
Na zbiory Red Deliciousa jeszcze poczekamy, ale w tym przypadku owoców jest w tym sezonie mało, a część z nich jest beznasienna i ma otwartą rurkę kielichową. Jeśli ochrona w okresie okołokwitnieniowym nie była skuteczna, ryzyko infekcji jest większe. Zabiegi wykonywane teraz mogą jeszcze ograniczyć późniejsze straty, ale nie cofną infekcji, do których doszło wcześniej.
Jedno „okno zbiorcze” dla całego regionu nie istnieje
W tym miejscu trzeba doprecyzować jedną rzecz. Kiedy mówimy, że odmiana właśnie wchodzi w optymalny termin zbioru, mamy na myśli zbiór owoców przeznaczonych do długiego przechowywania. Jeżeli jabłka mają zostać sprzedane bezpośrednio po zbiorze albo po krótkim przechowaniu, sadownik może pozwolić sobie na późniejszy zbiór.
Przy obecnych niskich cenach na pewno wielu sadowników, którzy są pewni jakości jabłek, zdecyduje się na dłuższe przechowywanie. Jeśli jabłka mają dotrwać do maja czy czerwca bez dużych strat, nie mogą trafić do chłodni przy bardzo niskiej jędrności, całkowitym rozkładzie skrobi i mocno zaawansowanej dojrzałości.
Zdaniem naszego rozmówcy każdy powinien kontrolować parametry jabłek indywidualnie. Inny jest rejon, plon, stanowisko, przebieg pogody i przeznaczenie owoców. Dobrym przykładem jest Red Jonaprince. W jednym z sadów w rejonie Białej Rawskiej rozkład skrobi może być obecnie na poziomie około 50%, podczas gdy w sadzie w rejonie Wilgi dochodzi już do 80–90%. Między tymi miejscami jest około 70 km w linii prostej.
Pada albo wieje. Pogoda rozdaje karty podczas zbiorów
W poprzednich sezonach wrzesień i pierwsza część października przyzwyczaiły nas raczej do suchej, często słonecznej pogody. W tym roku mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Opady wracają regularnie, zwilżenie owoców utrzymuje się długo, a kiedy przestaje padać, pojawia się silny wiatr.
– Od kilku dni w zasadzie nie jesteśmy w stanie wykonać skutecznego zabiegu. Albo pada, albo wieje – mówi doradca.
To komplikuje zbiory, ale nie tylko. Sadownicy próbują znaleźć odpowiednie okno pogodowe również na ostatnie zabiegi przed zbiorem. Dotyczy to między innymi Red Deliciousa i zabiegów preparatem Harvista, ale także ochrony fungicydowej. Przy odmianach, które są już blisko zbioru, możliwości dodatkowo ogranicza karencja poszczególnych środków.
Jedną korzyścią są niskie temperatury. Z punktu widzenia przechowywania to dobra wiadomość, bo zebrane jabłka można szybciej schłodzić i nie trzeba odbierać z owoców tak dużej ilości ciepła jak podczas zbiorów prowadzonych w upale.
Choroby przechowalnicze – w tym roku nie będzie łatwo
W poprzednich latach przy suchej pogodzie przed zbiorem jeden czy dwa dobrze wykonane zabiegi często wystarczały, żeby dobrze zabezpieczyć owoce przed gorzką zgnilizną. Teraz opady pojawiają się od dłuższego czasu, a okresy zwilżenia są długie.
Co więcej, część problemów zaczęła się znacznie wcześniej. Już latem można było obserwować suchą zgniliznę przykielichową, czyli letnią formę szarej pleśni jabłek. Miało to związek między innymi z uszkodzeniami po wiosennych przymrozkach. W sadach chronionych zraszaniem nadkoronowym podczas kilku kolejnych mroźnych nocy część zabiegów przeciwko chorobom gniazda nasiennego była przesuwana lub ograniczana, bo kolejnej nocy środki zostałyby po prostu zmyte.
Teraz dochodzi regularny deszcz. Marek Grzęda wymienia gorzką zgniliznę, mokrą zgniliznę, brunatną zgniliznę oraz szarą pleśń jako choroby, o których trzeba pamiętać przed zamknięciem owoców w komorach.
W przypadku Gali dodatkowym problemem są wspomniane mikrospękania. Doradca rekomenduje w takich partiach rozważenie ochrony pozbiorczej. Jedną z możliwości jest zabieg środkiem Xedathane-HN wykonywany już po zbiorze, w komorze przechowalniczej.
Jeżeli pogoda pozwoli jeszcze wykonać zabieg, doradca radzi nie rezygnować z wapnia i połączyć go z ostatnią ochroną fungicydową tam, gdzie jest to uzasadnione i zgodne z etykietami stosowanych środków.
– Myślę, że niemiłe niespodzianki przechowalnicze wystąpią na pewno. Pozostaje pytanie jak duża będzie ich skala – podsumowuje Marek Grzęda.
