Sad24
StoryEditor

Dwie fale przymrozków i coraz mniej pewności o plon. Węgry przechodzą to samo co Polska

Data:  06 maj 2026Autor:
06 maj 2026

Jak informuje węgierska organizacja branżowa FruitVeB, tamtejsze sady zostały w tym sezonie dotknięte przez dwie fale przymrozków: od 7 do 12 kwietnia oraz od 27 kwietnia do 1 maja. Opis sytuacji jest bardzo podobny do tego, z czym mierzą się dziś polscy sadownicy.

Jak informuje węgierska organizacja branżowa FruitVeB, tamtejsze sady zostały w tym sezonie dotknięte przez dwie fale przymrozków: od 7 do 12 kwietnia oraz od 27 kwietnia do 1 maja. Opis sytuacji jest bardzo podobny do tego, z czym mierzą się dziś polscy sadownicy.

Najpierw północ i północny wschód

Według FruitVeB pierwsza fala chłodu najmocniej uderzyła w północną i północno-wschodnią część Węgier. Temperatury spadały tam lokalnie od -2 do -8 stopni Celsjusza. Najtrudniejsza była noc z 10 na 11 kwietnia. Organizacja zwraca przy tym uwagę, że właśnie w tej części kraju znajduje się około 60% węgierskich sadów.

Skalę szkód zwiększył moment wystąpienia mrozu. Jak podaje FruitVeB, wiele gatunków znajdowało się wtedy w najwrażliwszych fazach rozwojowych: w kwitnieniu albo w fazie młodych zawiązków. Dotyczyło to między innymi wiśni, śliw, czereśni i grusz. Jabłonie w części regionów już kwitły, a w innych były tuż przed kwitnieniem.

W tych fazach mróz niszczy szybko

Węgierska organizacja przypomina, że w takich fazach temperatury poniżej -2°C powodują już uszkodzenia, a przy dalszym spadku straty szybko rosną. Poniżej -6°C można mówić praktycznie o całkowitej utracie plonu.

Druga fala objęła niemal cały kraj

Jak informuje FruitVeB, druga fala chłodu trwała od 27 kwietnia do 1 maja. Najpierw ponownie uderzyła w północ i północny wschód, ale jeszcze większe znaczenie miały przymrozki z nocy na 1 maja. Wtedy temperatury spadły od -2 do -9°C, a mróz objął już praktycznie cały kraj.

Dotknął także wcześniej oszczędzone rejony produkcyjne w komitatach Bács-Kiskun i Pest, gdzie znajduje się około 20% sadów owocowych. Według FruitVeB szczególnie duże szkody powstały wtedy w rejonach sadowniczych między Dunajem i Cisą.

Straty są duże, ale na pełny bilans trzeba poczekać

FruitVeB podkreśla, że dokładna ocena strat nadal trwa. Na tym etapie nie da się jeszcze precyzyjnie określić poziomu szkód według regionów i gatunków. Organizacja zaznacza jednak, że już dziś można mówić o drastycznych wiosennych stratach przymrozkowych w skali kraju, porównywalnych z ubiegłorocznymi.

Pełniejszy obraz plonu ma być widoczny dopiero pod koniec maja. Poza samymi uszkodzeniami po mrozie problemem jest także susza. To ona może dodatkowo nasilać naturalny opad zawiązków.

Opis sytuacji przedstawiony przez FruitVeB jest więc bardzo zbliżony do tego, co dziś widać w polskich sadach: dwie fale przymrozków, duże uszkodzenia i wciąż otwarte pytanie o ostateczny poziom plonu.

Źródło: FruitVeB

06. maj 2026 13:58