Cały komunikat sadowniczy od Mateusza Nowackiego (Sumi Agro) możecie obejrzeć tutaj:
Przymrozki w całym kraju
Mateusz Nowacki zwraca uwagę, że tym razem przymrozek nie ograniczył się do jednego czy dwóch rejonów. Problem obejmuje praktycznie cały kraj. Nie ma prostego podziału na zagłębia, w których mróz wystąpił, i takie, które go uniknęły. Różni się przede wszystkim skala uszkodzeń.
Jak wyjaśnia doradca, w wielu lokalizacjach temperatury spadały do około -5, a nawet -6 stopni Celsjusza. To oznacza, że sadownicy z Warki, Białej Rawskiej, Opola Lubelskiego czy Sandomierza mierzyli się z tym samym zjawiskiem.
Tegoroczna fala przymrozków okazała się też testem dla instalacji nadkoronowych. W części sadów ochrona nie powiodła się w pełni. Powody mogą być różne: braki wody, zbyt mała wydajność studni albo zbyt późne uruchomienie instalacji. Najsłabiej wyglądają początki rzędów i obrzeża kwater.
Jakie odmiany?
Największe straty dotyczą odmian, które w czasie przymrozków były już w fazie kwitnienia. Jak zaznacza Mateusz Nowacki, najmocniej ucierpiały przede wszystkim Jonagoldy, Idared i Ligol. Kiepsko wygląda też grupa Red Deliciousów.
Warto też zwrócić uwagę na Pinovę. W poprzednich latach odmiana ta często uchodziła za mniej wrażliwą na przymrozki. W tym roku nie uniknęła strat nawet tam, gdzie chroniono kwatery wodą.
Lepiej prezentują się odmiany późniejsze, przede wszystkim Gala i Golden.
Na pełną ocenę jest za wcześnie
Co ważne, nie można jeszcze uczciwie podać pełnej skali strat. Sama lustracja sadu nie wystarcza, by jednoznacznie przesądzić, ile owoców zostanie na drzewach. Mateusz Nowacki przypomina, że nie każdy nadmrożony kwiatostan oznacza całkowity brak plonu. Z drugiej strony nie każdy kwiat, który dziś wygląda poprawnie, musi jeszcze dać owoc. O plonach zdecydują także dalsze warunki pogodowe, w tym jakość zapylenia, żywotność pyłku i późniejszy opad czerwcowy.
Problemem jest również susza. W sadzie Mateusza Nowackiego, w którym przez cztery noce pracowała instalacja przeciwprzymrozkowa, kilka ciepłych dni wystarczyło, by wilgoć z powierzchni gleby praktycznie zniknęła.
Regeneracja po przymrozkach
W wielu sadach zaraz po przymrozkach wykonywane były zabiegi giberelinowe. Stosowano też produkty algowe i aminokwasowe, bo liście rozetowe nie zawsze są w dobrej kondycji. Doradca poleca zastanowić się też nad zabiegami wapniowymi. W jego ocenie wapń, połączony z mikroelementami i niewielką dawką azotu, może wspierać jakość liści rozetowych, przebieg kwitnienia i żywotność pyłku. Jednocześnie nasz rozmówca przestrzega przed zbyt intensywnym sięganiem po kolejne preparaty fitohormonalne. Chodzi nie tylko o koszt takich zabiegów, ale też o ich wpływ na przyszły sezon.
