Sad24
StoryEditor

Mirosław Maliszewski: plony będą znacznie niższe, ale Mercosur nie zaleje Polski jabłkami

Data:  05 maj 2026Autor:
05 maj 2026

Podczas wczorajszego spotkania Związku Sadowników RP w Sadkowicach Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, mówił o dwóch sprawach, które dziś najbardziej interesują sadowników. Po pierwsze, skala strat po przymrozkach może być bardzo duża. Po drugie, mniejszy plon w Polsce nie oznacza, że nasz rynek zaleją jabłka z importu. W jego ocenie dziś większym problemem są straty w sadach i ryzyko utraty rynków zbytu niż napływ jabłek z Mercosur.

Podczas wczorajszego spotkania Związku Sadowników RP w Sadkowicach Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, mówił o dwóch sprawach, które dziś najbardziej interesują sadowników. Po pierwsze, skala strat po przymrozkach może być bardzo duża. Po drugie, mniejszy plon w Polsce nie oznacza, że nasz rynek zaleją jabłka z importu. W jego ocenie dziś większym problemem są straty w sadach i ryzyko utraty rynków zbytu niż napływ jabłek z Mercosur.

Produkcja może być dużo niższa

Na szacowanie strat w sadach przyjdzie jeszcze czas, jednak według prezesa ZSRP może to być największe takie uderzenie w polskie sadownictwo od kilkudziesięciu lat. Bardzo ostrożnie można dziś mówić o produkcji niższej o około 60% niż rok temu. A przecież także ubiegły sezon nie należał do wyjątkowo dobrych.

Prezes ZSRP mocno podkreślał, że obraz sytuacji nadal się zmienia. W części sadów początkowe oceny były bardziej pozytywne, ale z każdym dniem widać kolejne skutki uszkodzeń. Stąd apel, by nie spieszyć się z ostatecznymi wnioskami, ale też nie udawać, że problem jest mały.

Większy problem to brak towaru, a nie import

Przy tak dużych stratach kłopotem może być nie tylko sam spadek zbiorów w gospodarstwach, ale też mniejsza oferta handlowa. Jeśli plon będzie mocno ograniczony, Polska może mieć problem z utrzymaniem części rynków eksportowych. A te, raz stracone, później bardzo trudno odzyskać. Trzeba będzie wkładać dużo pracy w ich odbudowę.

image
Spotkanie Związku Sadowników RP w Sadkowicach
FOTO: Sad24

Mercosur? W jabłkach nie ma zagrożenia

Dużo miejsca zajęła umowa Mercosur, bo to nią sadownicy są dziś często straszeni. Zdaniem prezesa ZSRP dla sektora jabłek i gruszek ta umowa nie niesie nowego zagrożenia. Nie przewidziano bowiem ułatwień, które szerzej otwierałyby drogę dla importu tych owoców do Unii Europejskiej.

Padło też kilka liczb. W sezonie 2010/2011 Unia Europejska sprzedała do krajów Mercosur niecałe 5 tys. ton jabłek. W sezonie 2024/2025 było to już 82 tys. ton. W drugą stronę trend jest odwrotny. W 2010 roku import jabłek z krajów Mercosur do Unii Europejskiej wynosił około 90 tys. ton, a dziś to niewiele ponad 10 tys. ton.

To oznacza, że przez ostatnie lata to Europa zwiększała sprzedaż jabłek do Mercosur, a nie odwrotnie. Dlatego straszenie sadowników zalaniem rynku jabłkami z Ameryki Południowej nie ma żadnego potwierdzenia w danych.

Brazylia to dla Polski raczej szansa

Warto spojrzeć na to inaczej. Brazylia jest dużym importerem jabłek i jej import szybko rośnie. W 2018 roku było to około 75 tys. ton, a w 2024 roku już 235 tys. ton.

Dziś prawo eksportu jabłek do Brazylii mają z Europy cztery kraje: Włochy, Portugalia, Hiszpania i Francja. Z polskiego punktu widzenia problemem nie jest więc import jabłek z Brazylii czy krajów Mercosur do Polski, ale to, że polskie jabłka nadal nie mają pełnego dostępu do rynku brazylijskiego. Dla naszej branży lepiej byłoby wejść na ten rynek i takie starania trwają. W tym kontekście sadownicy powinni widzieć raczej szansę niż zagrożenie.

Indie to rynek zbytu, nie problem

Podobnie jest z Indiami. Tu również nie ma mowy o zagrożeniu dla polskich sadowników, chociaż takie głosy też się pojawiają. Indie są jednym z największych importerów jabłek na świecie, a Polska już dziś należy do czołowych dostawców z Europy.

image
Spotkanie Związku Sadowników RP w Sadkowicach
FOTO: Sad24

Ukraina jest innym przypadkiem

Więcej obaw dotyczy Ukrainy, ale i tak świeże jabłka nie są dziś głównym zagrożeniem dla polskiego rynku. Tu większe obawy budzą mrożone maliny i koncentrat jabłkowy. Jeśli chodzi o jabłka deserowe, warto też wziąć pod uwagę, że Ukraina również zmagała się z wiosennymi przymrozkami, a ich skutki nie są jeszcze znane.

Polska nadal jest kluczowym graczem

Polska produkuje około 30–33% wszystkich jabłek w Unii Europejskiej. W normalnym roku daje to około 110 kg jabłek na jednego mieszkańca. To skala, która ma znaczenie nie tylko dla naszego rynku, ale też dla całej Europy. Zdaniem Mirosława Maliszewskiego dziś powinniśmy skupić się na realnej skali krajowych strat, a nie na sztucznie pompowanych obawach przed importem jabłek.

05. maj 2026 20:46