Rynek gruszek na Letnich Pokazach Gruszowych
Na Letnich Pokazach Gruszowych 2026 nie zabrakło miejsca na kilka słów o handlu gruszkami. Na początku swojego wystąpienia mówił o tym Marcin Piesiewicz. Zaczął od szacunków plonów i ogromnej rozbieżności między wyliczeniami GUS i WAPA. Zauważył, że z każdym rokiem różnice są większe, co jest bardzo niepokojące.
W tym roku sytuacja jest jeszcze bardziej zdumiewająca. Według GUS produkcja gruszek w Polsce spadnie o ponad 14% do poziomu 67 tys. ton. Kilka dni po tej wstępnej prognozie, na kongresie Prognosfruit, zaprezentowano dane WAPA. Zgodnie z nimi produkcja gruszek w Polsce wzrośnie o 18% – ze 110 do 130 tys. ton.
Które dane są bliższe prawdy? To wręcz kuriozalna sytuacja, gdy do uczestników rynku docierają całkowicie sprzeczne informacje. Mówimy o ponad 60 tys. ton różnicy. To wolumen, który może oznaczać całkowicie odmienny handel w sezonie 2026/2027...
Znów mamy jednego odbiorcę
Marcin Piesiewicz prześledził także dane o eksporcie gruszek i zwrócił uwagę na to, jak bardzo „kruchy” jest dzisiejszy układ w handlu. W tym sezonie gruszki przede wszystkim reeksportujemy na Białoruś, ale trafiają tam także polskie owoce. Niezależnie od tego jest to biznes dla dziesiątek polskich firm.
Jeśli prześledzimy dane z tego sezonu – od września do czerwca – to zauważymy, że blisko 85% owoców trafia do jednego kraju. Tym krajem jest wspomniana Białoruś. Sadownik i doradca podkreślał, że w przypadku kolejnego kryzysu politycznego, migracyjnego czy militarnego dłuższe zamknięcie tej granicy byłoby katastrofalne w skutkach.
Na koniec rozważań zwrócił uwagę, że byłoby to bardziej niebezpieczne dla nas niż dla Belgów i Holendrów. Nasze owoce trafiają do krajów Unii w niedużych ilościach. Natomiast gruszki z Beneluksu znajdziemy praktycznie w całej Europie Zachodniej.
