Sad24
StoryEditorSprzedaż śliwek

Mamy dobre śliwki, ale słabo je sprzedajemy

Data:  20 sierpnia 2026Autor:
20 sierpnia 2026

Import w środku sezonu zawsze budzi emocje, ale problem nie kończy się na zagranicznej konkurencji. W polskich sadach nie brakuje dobrych śliwek, gorzej z ich wyróżnieniem i sprzedażą jako produktu premium. Jednocześnie coraz więcej krytycznych głosów dotyczy Lepoticy – odmiany, która nadal ma duże znaczenie w naszych sadach.

Import w środku sezonu zawsze budzi emocje, ale problem nie kończy się na zagranicznej konkurencji. W polskich sadach nie brakuje dobrych śliwek, gorzej z ich wyróżnieniem i sprzedażą jako produktu premium. Jednocześnie coraz więcej krytycznych głosów dotyczy Lepoticy – odmiany, która nadal ma duże znaczenie w naszych sadach.

Śliwki premium w marketach

Denerwujemy się, gdy na półkach marketów widzimy w lipcu i sierpniu importowane śliwki. W branży chyba każdy jest świadomy, że korporacje robią to na początku zbiorów celowo, aby spiętrzyć dostawy w Polsce. Niemniej nie zawsze tak jest. Importują także śliwki, które w Polsce nie rosną, oraz takie, które już samą prezencją zachęcają do zakupu.

Spójrzmy na załączone niżej zdjęcie i zapytajmy się uczciwie, jaki odsetek krajowych śliwek jest oferowany w takiej formie? Rzecz jasna Węgierka Zwykła czy Lepotica nie będą wyglądały tak efektownie, ale Jubileum czy TopHit już tak. Krajowe śliwki w marketach to niemal wyłącznie czarny lub zielony karton o masie netto 5 kg z owocami luzem w środku.

Na zdjęciu jest akurat hybryda śliwy i moreli, jednak owoc wygląda i smakuje jak śliwka. Do tego jest bardzo soczysty. Z kartonów ubywa takich owoców, pomimo że kosztują powyżej 10 zł/kg w detalu.

image
FOTO: Sad24

Zaoferujmy markę i jakość

Jeśli sieć A, B lub C kupuje jakiś odsetek śliwek w takiej formie po wyższych cenach, to znaczy, że potrzebuje również takiego asortymentu. Może warto pokusić się o atrakcyjne opakowanie, odsortowanie największych owoców najsmaczniejszych odmian i zaoferowanie ich odbiorcom? Smacznych odmian i wysokiej jakości owoców w polskich sadach nie brakuje. Brakuje nieco marketingu...

Nie wiemy, czy ktoś w Polsce próbował tej sztuki, ale na pewno warto odróżnić owoc premium i próbować sprzedać go po wyższej cenie.

image
FOTO: Sad24

Lepotica nie wszystkim odpowiada

Przez lata obserwacji tego rynku można odnieść wrażenie, że przybywa krytycznych głosów sadowników wobec odmiany Cacanska Lepotica. Krytykowana jest przede wszystkim za przeciętny smak i konsystencję. Gdy dojrzeje, owoce dosłownie rozpadają się w palcach.

Jeszcze ostrzejsza krytyka dotyczy zbioru na zielono, na tydzień przed dojrzałością. Tu sceptycy nie mają litości. Sadownicy, z którymi rozmawiamy, są zdania, że po zakupie takich śliwek konsument nie wróci do tego gatunku przez wiele dni.

Tegoroczna symboliczna ankieta potwierdza wyniki sprzed roku i dwóch lat. Respondenci, którzy uważają Lepoticę za odmianę smaczną, pyszną czy wyborną, są w mniejszości. Wskazują na dużo smaczniejsze selekcje, które mają w swoim rodowodzie Lepoticę. Są to przede wszystkim Kalipso i Polinka. Tak rozkładały się głosy sadowników na pytanie: „Jak oceniasz smak Lepoticy jako konsument?”

image
FOTO: Sad24

Dlaczego w sadach dominuje Lepotica?

Chociaż w strukturze nasadzeń przybyło odmian późnych, takich jak TopHit, Haganta/Joganda czy President, to Lepotica nadal ma ogromne znaczenie. Jej wysyp w trakcie zbiorów na początku sierpnia co roku doprowadza do znaczącego spadku cen. Dlaczego przez lata obsadziliśmy tą odmianą tak duży obszar? Odpowiedź jest oczywista: wysokie i coroczne plonowanie, wysoka zdrowotność drzew i względna łatwość w uprawie.

Niestety sadzenie tego, co łatwe w uprawie, zazwyczaj kończy się źle dla producentów. Wystarczy spytać, dlaczego Niemcy i Holendrzy nadal uprawiają trudnego Elstara i jego sporty? Ponieważ ich konsumenci nadal chcą go kupować. Takiego podejścia do uprawy śliw potrzebujemy w Polsce. Do tego musimy „okrasić” je sporą porcją marketingu.

 

20. sierpień 2026 20:31