Śliwki premium w marketach
Denerwujemy się, gdy na półkach marketów widzimy w lipcu i sierpniu importowane śliwki. W branży chyba każdy jest świadomy, że korporacje robią to na początku zbiorów celowo, aby spiętrzyć dostawy w Polsce. Niemniej nie zawsze tak jest. Importują także śliwki, które w Polsce nie rosną, oraz takie, które już samą prezencją zachęcają do zakupu.
Spójrzmy na załączone niżej zdjęcie i zapytajmy się uczciwie, jaki odsetek krajowych śliwek jest oferowany w takiej formie? Rzecz jasna Węgierka Zwykła czy Lepotica nie będą wyglądały tak efektownie, ale Jubileum czy TopHit już tak. Krajowe śliwki w marketach to niemal wyłącznie czarny lub zielony karton o masie netto 5 kg z owocami luzem w środku.
Na zdjęciu jest akurat hybryda śliwy i moreli, jednak owoc wygląda i smakuje jak śliwka. Do tego jest bardzo soczysty. Z kartonów ubywa takich owoców, pomimo że kosztują powyżej 10 zł/kg w detalu.
Zaoferujmy markę i jakość
Jeśli sieć A, B lub C kupuje jakiś odsetek śliwek w takiej formie po wyższych cenach, to znaczy, że potrzebuje również takiego asortymentu. Może warto pokusić się o atrakcyjne opakowanie, odsortowanie największych owoców najsmaczniejszych odmian i zaoferowanie ich odbiorcom? Smacznych odmian i wysokiej jakości owoców w polskich sadach nie brakuje. Brakuje nieco marketingu...
Nie wiemy, czy ktoś w Polsce próbował tej sztuki, ale na pewno warto odróżnić owoc premium i próbować sprzedać go po wyższej cenie.
Lepotica nie wszystkim odpowiada
Przez lata obserwacji tego rynku można odnieść wrażenie, że przybywa krytycznych głosów sadowników wobec odmiany Cacanska Lepotica. Krytykowana jest przede wszystkim za przeciętny smak i konsystencję. Gdy dojrzeje, owoce dosłownie rozpadają się w palcach.
Jeszcze ostrzejsza krytyka dotyczy zbioru na zielono, na tydzień przed dojrzałością. Tu sceptycy nie mają litości. Sadownicy, z którymi rozmawiamy, są zdania, że po zakupie takich śliwek konsument nie wróci do tego gatunku przez wiele dni.
Tegoroczna symboliczna ankieta potwierdza wyniki sprzed roku i dwóch lat. Respondenci, którzy uważają Lepoticę za odmianę smaczną, pyszną czy wyborną, są w mniejszości. Wskazują na dużo smaczniejsze selekcje, które mają w swoim rodowodzie Lepoticę. Są to przede wszystkim Kalipso i Polinka. Tak rozkładały się głosy sadowników na pytanie: „Jak oceniasz smak Lepoticy jako konsument?”
Dlaczego w sadach dominuje Lepotica?
Chociaż w strukturze nasadzeń przybyło odmian późnych, takich jak TopHit, Haganta/Joganda czy President, to Lepotica nadal ma ogromne znaczenie. Jej wysyp w trakcie zbiorów na początku sierpnia co roku doprowadza do znaczącego spadku cen. Dlaczego przez lata obsadziliśmy tą odmianą tak duży obszar? Odpowiedź jest oczywista: wysokie i coroczne plonowanie, wysoka zdrowotność drzew i względna łatwość w uprawie.
Niestety sadzenie tego, co łatwe w uprawie, zazwyczaj kończy się źle dla producentów. Wystarczy spytać, dlaczego Niemcy i Holendrzy nadal uprawiają trudnego Elstara i jego sporty? Ponieważ ich konsumenci nadal chcą go kupować. Takiego podejścia do uprawy śliw potrzebujemy w Polsce. Do tego musimy „okrasić” je sporą porcją marketingu.
