Jabłka przemysłowe poszukiwane
W każdym sezonie przychodzi taki moment, gdy opowieści o tym, że jabłka przemysłowe nie są potrzebne przetwórcom, można „włożyć między bajki”. Zaczyna się szczytowy okres zakupu i przetwórstwa, więc zamiast różnych narracji najważniejsze są twarde realia rynkowe. Wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie taki moment przypadł właśnie na 17–18 września.
O wiśniach i aronii przetwórnie dawno już zapomniały. Wybrane zakłady nie kupują już także pomidorów przemysłowych, więc przez najbliższe miesiące najważniejszym surowcem będą jabłka przemysłowe.
Przedsiębiorcy, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie, przekazują nam, że pracownicy odpowiedzialni za zakup surowca dzwonią do nich i pytają o kolejne dostawy. Lokalnie jabłka są bardzo potrzebne, żeby zakłady mogły utrzymać ciągłość produkcji.
Dostawy Szampiona punktem kulminacyjnym
Przymrozki znacznie lepiej zniósł Szampion. Spadek cen zazwyczaj obserwujemy tuż po szczycie zbiorów tej odmiany. W tym sezonie przypadnie on na przyszły tydzień oraz przełom września i października, więc większe dostawy jabłek przemysłowych z Szampiona pojawią się nieco później.
Jeśli ceny skupu nie spadną wyraźnie w okolicach 10–15 października, będzie to kolejny dowód na duże niedobory surowca. Z drugiej strony górną granicę cen zakupu wyznaczają stawki, jakie można uzyskać za koncentrat jabłkowy. Tego żaden przetwórca „nie przeskoczy”, bo świadomie nie będzie dokładał do interesu.
Aktualne ceny jabłek przemysłowych – 18.09.2026
Duży popyt nadal nie ma odzwierciedlenia w cenach. Po delikatnych wzrostach, które zanotowaliśmy we wtorek i środę, 15–16 września, stawki się ustabilizowały. Na punktach skupu w zagłębiu grójeckim dominuje 0,62–0,65 zł/kg.
Nieco więcej uzyskują sadownicy w zagłębiu sandomierskim i na Powiślu, bo tamtejsze zakłady oferują wyższe stawki. Najczęściej jest to 0,65 zł/kg, maksymalnie około 0,68 zł/kg. Najwyższe ceny pojawiają się w firmach położonych stosunkowo blisko przetwórni oraz w miejscowościach, gdzie o surowiec rywalizuje kilka konkretnych podmiotów.
Czy przemysłu wystarczy dla wszystkich?
Spadek plonowania sadownicy odczuwają już podczas zbiorów Lobo czy Boskoopa. Podobnie może wyglądać sytuacja w przypadku Red Jonaprinca. Jeśli przyjmiemy, że średnio około 60 proc. jabłek w Polsce trafia do przetwórstwa, wszystkie zakłady w kraju będą rywalizować o około 1,6 mln ton surowca.
To obiektywnie ogromna ilość. Jeśli jednak przyjmiemy, że w Polsce działa około 50 przetwórni, wychodzi średnio 32 tys. ton na jeden zakład. To nadal bardzo dużo. A jeśli tę liczbę podzielimy przez 100 dni najbardziej intensywnego przetwórstwa w roku, otrzymamy około 320 ton dziennie na zakład.
Dla jednych przetwórni jest to ilość, którą przerabiają w ciągu tygodnia. Są jednak również takie zakłady, które przetwarzają 1000, 2000, a nawet 3000 ton jabłek na dobę.
