Platforma samodzielnej konstrukcji
Sadownik z gminy Stara Kornica sprzedaje ciekawą platformę sadowniczą własnej konstrukcji. Wszystko, co widzicie na zdjęciach, zostało zrobione samodzielnie na bazie przyczepki. Niestety, platforma nie ma regulacji wysokości, a balkon jest regulowany tylko z jednej strony.
Ale nie to jest najciekawsze. Zwracamy uwagę na proste rozwiązanie, dzięki któremu zbiór z górnych partii koron jest kompletny. Jabłka deserowe trafiają do trzech skrzyniopalet na górze, a jabłka przemysłowe do dwóch skrzyń na dole. W efekcie, bez rzucania małych i niewybarwionych owoców na ziemię, pan Tomasz zrywał górne partie koron „na czysto”.
Rozwiązanie jest banalnie proste. Widzimy dwie rury o dużej średnicy z wyciętymi wiaderkami na ich wierzchołkach. Tam wrzucamy jabłka przemysłowe, które trafiają do skrzyń na dole.
Maszyna jest na sprzedaż
Platforma jest obecnie na sprzedaż, a nasz rozmówca oczekuje za nią 5500 zł. Być może nie zabraknie krytyków, którzy powiedzą, że nie jest dostosowana do dzisiejszych realiów nowoczesnych, karłowych sadów. Nie każdy sadownik w Polsce ma jednak 100 proc. nasadzeń na M9 w rozstawie co 3,20 metra. Z drugiej strony platforma sprawdzi się w „objeżdżaniu” rzędów w sadach na silniej rosnących podkładkach, gdzie odsetek jabłek przemysłowych jest większy.
– Kupiłem nową platformę, dlatego tę sprzedaję. Przyzwyczailiśmy się do niej, a teraz nie do końca wiemy, co zrobić z jabłkami przemysłowymi. Przy tych kosztach pracy wypadałoby kupić kombajn do ich zbioru, zamiast znów zbierać je z ziemi – podsumowuje Tomasz Łożecki.
