Wreszcie mówi się o klauzulach lustrzanych
Bruksela rozważa wprowadzenie tak zwanych klauzul lustrzanych. Zasada zakładałaby, że owoce i inne produkty rolne sprowadzane spoza Unii Europejskiej musiałyby być produkowane z zachowaniem takich samych wymogów, jakie obowiązują unijnych rolników. Zatem prawodawstwo poszłoby o krok dalej niż tylko konieczność spełnienia takich samych wymogów fitosanitarnych na granicy UE. Przykładowo w Turcji wiśnie, czereśnie czy śliwki musiałyby być wyprodukowane zgodnie z takimi samymi standardami jak w Polsce czy Holandii.
Według szacunków Wspólnego Centrum Badawczego (wewnętrzna instytucja Komisji Europejskiej), jeśli producenci z państw trzecich nie dostosowaliby się do unijnych zasad, import produktów rolnych do UE mógłby zmniejszyć się nawet o 41%. W skali niemal całego kontynentu to ogromny wolumen, który wywróciłby handel „do góry nogami”.
Na razie mówimy o propozycjach. Zanim przepisy wejdą w życie – o ile w ogóle wejdą – minie zapewne wiele miesięcy. Niemniej o powyższe przepisy od lat apelują rolnicy i związki branżowe.
Kawa droższa o 330%, ale to najmniejszy problem
W ogólnopolskich mediach dyskusja w zasadzie skupiła się na kawie, która miałaby podrożeć o ponad 330%. Dyskusja o cenach kawy, mówiąc kolokwialnie, „przykryła” dużo bardziej strategiczne produkty. Według wyliczeń o 80% zdrożałyby owoce cytrusowe. Znacznie droższe byłyby także owoce jagodowe.
Celem klauzul lustrzanych ma być wyrównanie zasad konkurencji między rolnikami z UE i spoza UE. Takich rozwiązań oczekują unijni rolnicy, ponieważ w dzisiejszych realiach są na przegranej pozycji, jeśli chodzi o konkurowanie z producentami spoza UE.
Wracając do tematu kawy, który zdecydowanie dominował w największych mediach, nie sposób nie odnieść wrażenia, że jego „podbijanie” jest celowe. Kawę lubimy (prawie wszyscy). Podwyżek nie lubi nikt. Jak zniechęcić obywateli do proponowanych przepisów? Poinformować ich o drakońskich podwyżkach cen ulubionego napoju i owoców. Zero albo niewiele miejsca poświęcono korzyściom, jakie te przepisy przyniosłyby unijnym rolnikom.
Serbowie pełni obaw
Producenci spoza UE musieliby zmienić technologię albo szukać nowych rynków zbytu. Niezależnie od tego, ilu producentów dostosowałoby się do unijnych wytycznych, import będzie nieco mniejszy. Przeglądając zagraniczne media, czytamy o obawach. Takie publikacje znaleźliśmy między innymi w serbskich mediach branżowych. Autorzy alarmują, że największe koszty dostosowania do unijnych norm będą dotyczyły produkcji zwierzęcej. Eksperci obawiają się także większego odsetka odrzuceń na granicach. Z punktu widzenia sadowników to chyba najlepsza rekomendacja omawianych przepisów.
Źródło: euractiv.pl/agrotv.rs
